Wtóra podróż na Wyspę (7)

Moje opowiastki o ruinach zawsze takie same: odrobina banału i jedno zwierzątko. Całe to pisanie jest w gruncie rzeczy banalne, dochodzę do wniosku na Wyspie rzeczy ostatecznych.

Wtóra podróż na Wyspę (5)

Nic nie jest wieczne – dopowiadały ślimaki. Ich białe naręcza rosną na łodygach. Mozolnie pracowały nad rozkładem świata. Przecież już nie ma i Greków, i Fenicjan. Tylko turystów w swoich za dużych samochodach widać znad przełęczy.

Dziennik (01/06/14)

Zalipie to taka Atlantyda wszystkich etnografów. Pojawia się od pierwszych zajęć, że gdzieś tam, za górami, za rzekami, istnieje wieś z kolorowymi domami.

Dziennik. Bagaże

Zapach żelazka. Wieczór przed odjazdem.
Nim samolot, zdążą się pokłócić parę razy,
pogodzić parę.

Dziennik (25/01/14)

Białe pola wielkich równin. Stacja centralna, centralna magistrala. Pociąg ma opóźnienie siedemdziesiąt minut. Mróz jest szklany, las przezroczysty, dym koronkowy. Potem zamieć za Opocznem.

Dziennik z Huty

Dziadek P. kupił sobie folwark pod Sokalem na Ukrainie. Raty kredytu skończył spłacać latem trzydziestego dziewiątego.

Podróż do Budapesztu. Zapiski

W cukierni zaraz po przyjeździe. Lekko mży. Węgrzy plecami do siebie jedzą samotnie ciasteczka. Mają specjalne kabiny dla osób niechcących z innymi kontaktu wzrokowego. Za czerwonymi drewnianymi parawanami można pić w spokoju kawę.

Dziennik (03/07/13)

Wieczorem abdykował król. Powinny być (lub bić) pioruny przynajmniej prosto w szczyt pałacu, tymczasem nadal było jedynie nieprzyjemnie szarawo. W pociągu do Gandawy nikt nie lamentował, że nie ma króla.