Dziennik z pierwszej podróży na Kretę (11/04/14)

X. Sanatorium, gra w skojarzenia

Czy cierpiał z powodu braku zapachu pomarańcz? Akurat czytam, próbując opisać zapach sadu pomarańczowego, w którym spędziliśmy popołudnie.

Ogrodnik opowiada: tam w dole nie jedzą wieprzowiny gotowanej we krwi.

Kawę, która wszędzie na świecie jest znana jako kawa po turecku, w ogrodowym pawilonie nazywa się kawą po grecku. Kawę po grecku popija się na tarasie, gdzie krzesła ustawiono by zażywać kąpieli słonecznych.

XI. Sceny miłosne

Sceny miłosne rozgrywają się tutaj, można powiedzieć, w pełnym słońcu. Na weneckim falochronie, naprzeciw dawnego meczetu: różowej elektrowni atomowej.

Całe popołudnia echo do miasta w głębi zatoki niesie miauczenie w uniesieniu.

XII. Scena balkonowa

W oknie sierp synogarlicy rzuca cień. Przedwieczorne światło.

XIII. Sceny miłosne po raz drugi

Ciepłe łapy kotów biegną pod stołami
na placyku, który istnieje tylko na niby,
koło cerkwi malutkiej pod wezwaniem świętych namiętności.
Skóra jest oliwkowa, oliwki są gorzkie
a piosenka miłosna jest poniżej pępka.

(raki, w restauracji „Przy tureckiej studni”) 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s