Wtóra podróż na Wyspę (1)

Trapani

Upiliśmy się winem rześkim, sycylijskim, dobrym.
W podwórzu nad trzema kotami czuwała Matka Boska.
Siatka ulic przypominała sieć, byliśmy schwytani w miasto.

Doktor Guillotin byłby dumny z ekspozycji. Niby w metalową sieć głowa wpada wprost do kosza. Agata przed egzekucją pokazuje swoje nieobcięte piersi Piotrowi. Oświetla je anioł. Piękny tak, że wart pouczenia przez spoconego kustosza, który krok w krok za nami.

Młyny mełły sól. Usiane nimi gęste sieci grobli. Kiedy nas już nie będzie na Wyspie, w listopadzie, przylecą flamingi. Zaręcza przewodnik o czernionych brwiach.

Ostatniego wieczoru po nabrzeżu spacerują miejskie madonny. Ich kibić wystrojona. Patrzy na nie morze swoimi głęboko zarzuconymi sieciami.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s