Podróż do miasta na literkę B. w październiku

 

Przyciemniona jesień to moja ulubiona pora w mieście na literkę B. Uzależniony jestem od tych spacerów w jasne poranki i po zmroku. Nie mówcie mi więc, na dworcu północnym, że tu jest brzydko.

W Anderlechcie nigdy nie byłem. Daleko to metro. Dzieci piszczą, gdy hamuje. Szkolna wycieczka też jedzie na Anderlecht. Kiedyś żył tutaj św. Gwidon, ale było to tak dawno, że już wszyscy o świętym zapomnieli. W muzeum można znaleźć z nim obrazki i całą gablotę wotywnych kończyn.

Ładnie światło pada w Anderlechcie na ulicę. Powtarzam: Anderlecht, Anderlecht i brzmienie nazwy bardzo mi się podoba.

Dom Erazma poleciła K., ze wszech miar słusznie. Ostatnio chodził mi po głowie motyw kuszenia św. Antoniego (nie pytajcie, co mi chodzi po głowie!) i oto stoję w renesansowej sali: Pieter Huys. Przyglądam się potworom o kobiecych kształtach, biedny Antoni odgania się od dzikosyren, skrzydlatych ryb i stu innych demonów. Wciąż się odganiam.

Anderlecht, Anderlecht – jeszcze raz powtórzę, żeby się upewnić, że ładnie brzmi, zwłaszcza to połączenie r z l.

B. uczy się polskiego, z trudem jej przychodzi rozróżnienie z od ż. Idziemy razem do Bozar, choć wolałbym samemu się powłóczyć. Wystawa jest droga, nie można fotografować i nazywa się „Ciało w sztuce Indii”.

Ja Indii nigdy nie byłem koneserem, tych wielorękich bogiń oraz bogów o słoniowych trąbach.

Podziwiamy je i ich a jednocześnie świętości naszej dawnej kultury zanurzamy w moczu (och! opowiedz mi o sztuce!) albo wieszamy na nich genitalia (och! jaka jestem awangardowa!). Zakłamani jesteśmy, udając, że to nie jest nasze. O ciele w chrześcijaństwie wypowiedziało się już tyle uczonych feministek, że trudno cokolwiek dodać. Niemniej wobec wielorękich bogiń chrześcijaństwo jawi się jako religia nowoczesna i rozumna. Ciało jest w nim realne. Indie mówią o porzucaniu ciała, ale w tym ciele pokładają ufność. Chrześcijaństwo ciało odrzuca na rzecz duszy: nasi bohaterowie na tackach noszą piersi, oczy albo zwiniętą własną skórę. Jednocześnie nasz Bóg się w-cielił. Nie jest też chrześcijaństwo religią anatomiczną: nie czci fallusów i wagin. Na wystawie o Indiach raz wstydliwie pojawia się Maryja: w kontekście sztuki islamskiej, jakby tylko Koran opisywał jej narodzenie i ofiarowanie w świątyni. Tak bardzo wstydzimy się naszej kultury. Otaczają nas obcy bogowie, a naszą religię wyparliśmy ze świadomości. Całkiem zatraciliśmy kody do niej, także cielesne. Zapomnieliśmy atrybutów: święta Agata równie jest daleka jak ośmioręka bogini.

Obejrzałbym wystawę z niemodnym tytułem „Ciało w sztuce chrześcijaństwa” (tylko nie dodawajcie działu dekonstrukcyjnego).

Z Arts-Loi idę wzdłuż bulwarów. Lampy dają białe światło. Mżawka i w oczy wpadają liście. Pięknie tak chować się w ulicach i nie musieć z nikim na ten temat rozmawiać. (Może tylko kiedyś to opisać w elektronicznym liście?)

Na Schaerbeeku pod szkołą autokar. Machają do okien kobiety w hidżabach, machają Afrykanki z dzieckiem na ręku i poważne belgijskie damulki (trudno orzec flamandzkie czy walońskie, ale szkoła francuskojęzyczna, więc szala przechyla się na stronę Walonek). Radość jest w tym poranku.

Targ jest turecki. Podziwiam różnorodność hidżabów pomiędzy stoiskami. Okazja przy skarpetkach, tłum kobiet, i jakiś gość w długiej sukmanie kupuje oliwki w pięciu smakach. Ulicę zamyka wieża ratusza.

W kawiarni „Tuńczyk” tureccy mężczyźni oglądają telenowele. Pachnie mocną kawą i papierosami. Wyznają miłość na ekranie. Za oknem deszczowy poranek. Muszę się spieszyć, zaraz zaczną obrady i jeszcze beze mnie!

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s