Trylogia styczniowa. Kruki i wrony

Ta szara przy oplu, krew na dziobie. My ciągle powstania, zrywy, kamienie na szaniec, nam ciągle w twarz, pod wiatr, pod górkę do szkoły. Ona padlinożerna, lecz nie rusza swoich.

Pustynna

Jeszcze ma tyle wojen do obejrzenia, tyle transmisji, dzienników czarną czcionką

Obce

życie składa się z pamiątkowych rupieci