Numer 62: „Kobiety bez mężczyzn”

Iran jako sad. (Sad, bo w sumie też smutny film to był.) Niestety, przede wszystkim, film na siłę był udziwniony. Fabuła mieniła się odcieniami: raz całkiem realistyczna, raz zupełnie fantastyczna. Wcale niedziwne, że bohaterka hop z lasu do grafiki komputerowej, która udawała step. Hop i z powrotem.

Trudno się to wszystko oglądało, wierciło się, ziewało. Z trudem metaforykę się łapało, więc się nie spodobało.

(Sezon kinowy dwa tysiące dziesięć uważam za zamknięty.)

(2,5/2,5)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s