Filmowe sobie folgowanie
Urzędnik widmo (odc. 2)
Czyż śmieje się z jego pism, raportów i opracowań głupi?
Urzędnik widmo
Ojczyzna mi to wynagrodzi, k…a, jak zawsze
Autor bloga przesiada się na Sadach Żoliborskich
Staruszka kamikadze w geście protestu przeciwko złu świata
w metrze wyartykułowanie
potrzeba abstrakcji
Onomastyka gastronomiczna vol. 1
Oaza, Pod psem, Laguna
Dziesięć. Próba podsumowania
on ludzi ona aniołów
Notatki nad kawą w Nescafe w Lu.
powoli ludzie nie to co
Notatki po przespaniu się z numerem 36
szukanie tajemnicy nie tam, gdzie tajemnica jest
Numer 36: „Jestem twój” (albo: Dentystka na skraju załamania nerwowego)
Jakaś w tym nieprawda była
W drodze do Wittenbergi (cz. 2)
krzyż był swego rodzaju substytutem pomnika
Sto osiemdziesiąt przez Ulster
jadę rano a tu już nie belfast
Dziesięć. Odrobina sentymentalizmu
Deszcz i róże
Przerwa w festynie. Niebo otwarte
anielski orszak zstępował nad Wa.
Numer 35: „Moon” (albo: Proces na Księżycu w roku osiemdziesiątym czwartym)
komentarz do Kartezjusza
Bedeker dietetyczny po Nowym Świecie i okolicach
ona niechcąca, on niemogący
Bloger Jekyll i urzędnik Hyde
Ja z urzędu, ona z urzędu
Filozofia w Kofihewen
Mój analityczny umysł zaprzątają scholastyczne rozmyślania nad odtłuszczonym mlekiem
Numer 34: „Tetro”
Nie będę szeptał, że to dopiero gniot
Przed sklepem jubilera. Na ławce
Kiedy ich spytać dokąd, nie wiedzą
Numer 33: „Jej droga”
Kolejny powód, żeby jak najszybciej zobaczyć Sarajewo
Teologia w chacie niby-góralskiej
Tischner o tańcu
Tryptyk dietetyczny. Konferencja
śpią wicedyrektorzy zwinięci w kłębuszki
Autor bloga powtarza się po raz kolejny
Całkiem taki polski ten kompleks
Tryptyk dietetyczny. Pan Edwin.
wąsatych panów myśli
Tryptyk dietetyczny. Kolacja
śnią mi się na jawie babeczki z truskawkami
Arcybiskup Życiński i ja
W wydanej nakładem redemptorystów broszurce, śmierć prezydenta uznawana jest za wypełnienie tajemnicy fatimskiej, która rzecz jasna dotyczy Polski
Choroba lubelska
Do Państwa z wuhao!
Dys trzysta
na nas już pora, naprawdę. tak się cieszymy
prowincja noc. wydanie: wrzesień dwa tysiące dziesiątego
nocne pasów malowanie, nocne parówki z orlenu,
nocne przez cmentarze alei lenina trawersowanie
prowincja dzień
dużo słodyczy. planowali razem
Numer 32: „Ja, Don Giovanni” (albo: Amadeusz 33 1/3)
Wybronił się tylko Mozart i jego muzyka
Dziennik pisany latem (1.09.2010)
moje gotham city
Wypisy z lektur (1.09.2010)
że naruszyła żałobę, słowo-wytrych ostatnich miesięcy
Zjazd. Szkice do opowiadania.
Twórczość rzekoma zrodzona z wściekłości
Wypisy z lektur (31.08.2010)
To powieść węchowa
Numer 31: „Czeski błąd” (cz. „Kawasakiho růže”)
Nie ma łatwego wybaczania
Wypisy z lektur drugie (30.08.2010)
idiotyzm wojny, wywołanej niezwykle silnymi zarazkami chorobliwego patosu
Henryka Krzywonos. Bohaterka.
Słucham tych gwizdów w Gdyni i wiem, że solidarność jako idea etyczna, nie żyje
Wsparcie dla dialogu społecznego. Opera komiczna.
trzeba trzeba, trze-eee-eee-ba wię-ęęę-cej!
Wypisy z lektur (30.08.2010)
Trauma opisana jak sen
Wstyd autora bloga
jakaś kobieta w deszczu śpiewała o ojczystej krwi
Trzydzieści (31.08.2010)
Trzydzieści lat, żeby baba taka głupia
Dziennik pisany latem (29.08.2010)
skończył się mój Kraków
Numer 30: „Kucharze historii” (albo: Patetycznie, apetycznie)
A najdzielniej biją króle, a najgęściej giną chłopy
Kryminał nad kryminałami
jak to nie znali grup krwi?
Pełniący obowiązki pełniącego obowiązki pełniącej obowiązki itd.
Przypadek sprawił, że parafuję.
Rzeczy ważniejsze
Trzymamy się słowa „nadzieja”, tylko kiedy nas dotyczy
Politycy i pszczelarze
obycie kulturalne ograniczało się dotychczas do noszenia teczki za lokalnym posłem
Ocalony. Obserwacja kynologiczna
Sekundy dzieliły jamnika od dekapitacji
