Numer 35: „Moon” (albo: Proces na Księżycu w roku osiemdziesiątym czwartym)

(Filmowe zachcianki chowam w portfelu. Tam, co jakiś czas, zamieniają się na bilety. Na dzisiejszy wieczór film spoza listy, wycieczka urzędnicza, sala nr 7)

Najpierw musiałem pozbyć się klaustrofobii. Potem było lepiej, dużo lepiej niż oczekiwałem. Księżyc jako teatralna dekoracja. Baza kosmiczna nieco oldskulowa, za to psychologicznie rewelacja.

Oglądać albo jako komentarz do Kartezjusza (złośliwy demon jednak oszukuje), albo jako manifest antykapitalistyczny (złośliwy demon czai się w korporacji.)

(3,5/4,0)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s