Pożegnanie widoku

Spośród znajomych moich rodziców, najbardziej lubiłem wizyty składane u pani M. Powody były dwa (później powodów było więcej, ale były inne a to nie jest miejsce na inne wyznania). Pierwszym była rozkładówka encyklopedii Larousse’a z flagami państw świata (jednym z pierwszych moich poważnych książkowych zakupów było kolejne wydanie Larousse’a z flagami), drugim – widok z okna na dziesiątym piętrze.

Zaczynał się gdzieś od wieżowców przy Wieniawskiej, później wieża kościoła ewangelickiego, kopuła Lublinianki, wieże Starego Miasta, gdzieś w dali Ave, komin FSC , potem Tatary, Kalinowszczyzna, Ponikwoda, Rudnik z wieżami wiertniczymi poszukującymi gazu. Stało się i patrzyło z niemą miłością do własnego miasta.

Niewyobrażalne, żeby być gdzie indziej. Inny widok nazywać swoim. Ja chyba do Lu. już nie powrócę.

Potem pani M. przeprowadziła się na czwarte piętro. Potem przestała być znajomą moich rodziców. Widok straciłem na zawsze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s