Bez dwóch (odc. 2)

Z podróży przywoziliśmy zwykle ładnie wydane karty
jak piatniki z Wiednia.

Kiedy przychodziliśmy oni siedzieli we czworo
przy kwadratowym stole, w zapachu kawy i papierosów.
Lampa nad nimi: To my już pójdziemy – zrywali się od gry.
Babcia otwierała balkon. Przestawało pachnieć.

Staram się przypominać sobie więcej,
przegrywając z nokią w pasjansa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s