Fragmenty, dawniej święta

Właściwie, nie wiem, w którym momencie rodzice stali się wyznawcami fatalistycznej koncepcji ludzkiego losu, wiecznego koła niepowodzeń. Nie mogę sobie przypomnieć tego momentu. Czy było to wtedy, kiedy porzuciłem Lu., czy jeszcze wcześniej, gdy niczego nie przeczuwając, zajmowałem się pisaniem dziennika i rozwiązywaniem zadań z matematyki, a może dopiero wtedy, kiedy umarł Miłosz a ja kupiłem dużo róż i pierścionek. Na pewno ma to coś wspólnego ze mną. Autor bloga jako egzemplum samospełniającej się przepowiedni.

Na świecy Caritas obok Maryi, Dzieciątka i Józefa pojawił się jeden król. Zastanawiałem się pół wieczerzy, czy to nie echo tegorocznych wydarzeń na Bliskim Wschodzie. Królowie padają jak muchy, ani król Muammar w tym roku się nie pojawił, ani król Hosni. Coraz ich mniej do Betlejem.

Oglądanie telewizji z Babcią. Pawlik już nie żyje. Czechowicz umarł. Siemion też umarł. A jak się Celińska zestarzała. Łazuka jaki jeszcze młody. Wesołych świąt.

Bez niej Ś. nie potrafię sobie wyobrazić. W tym kwietniu to cała się jakaś kończy epoka i pokój całkiem cudzy będzie, tak jak cudzy jest mój pokój. (Może jeszcze kiedyś o tym napiszę, ale oboje wolimy bardziej nie pisać niż pisać.)

Autor bloga coraz bardziej wirtualny, coraz mniej rzeczywisty. Lepiej.

Na Teneryfę by.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s