Po powrocie z Lubuskiego skarżyła się, że cierpi na jetlag
Tag: ja
Dziennik, zwyczajny dziennik
Kiedy skończyłem wycierać, pomyślałem, że napiłbym się kawy. Właśnie dochodziła ósma
Stanisław Kostka
Czułem momentami, że jakaś denominacja inna, obrządek odmienny. Wnętrze kościoła październikowe: proste kształty modernistycznego wnętrza przykryła warstwa flag, chorągwi, pstrych witraży i odpustowych obrazów.
Dziennik niekibica na mistrzostwa (3)
Polskie piwo pije Grek. Jeden właśnie o mały włos nie wpadł pod sto jedenaście.
Reportaż ślubny z widokiem
Stąd każdy pociąg jedzie do Wa. a każda lokomotywa jest biała
Czwartek, druga połowa maja (2)
Mogę być Odysem. Przywiążę się do krzesła i będę słuchał syren
Koniec księgarni w Lu. (2)
Spis księgarni mojego dzieciństwa
Koniec księgarni w Lu.
Teraz ciągle wracam do swojego miasta z wyrzutem.
Piątek, środek maja
Nawet czosnek kwitnie dzisiaj na Placu Grzybowskim
Objazd
Jakieś łapska obłapiały jego książkę, marynarkę, torbę.
Ania
Właśnie wyszedł pierwszy numer „Tele Tygodnia”
Fragmenty. Upał
Kąpiące się z Metropolitan.
Fragmenty, których nie było
Mówisz, że pisanie bloga to tylko strata czasu
Stare dobre czasy, czyli autor bloga na współfinansowanym seminarium
– Stopień implementacji powiązany jest z zakresem inkluzji społecznej. – odpowiedział działacz społeczny, dopychając chlebek z bazylią i grillowanym bakłażanem koreczkiem z szynką parmeńską.
Makatka z Wen Jiabao
Przemknął mi premier Chin. Mao go widać w limuzynie
Letnisko Sobibór
kornik drąży wytrwale zapach śmierci
Przechodnie
chodzić po śladach, mimo to się cieszyć
Rano
Powrót do obrazów prostych. Jak z elementarza.
Bezradność, czyli dlaczego samemu nie można wszystkich uczynić szczęśliwymi
Pojawiają się, są strasznie ważni i nagle odchodzą, szybkim krokiem w drugą stronę. I dobrze wiesz, że nie możesz nic zrobić, że ich nie zatrzymasz, bo tylko jeden raz i tylko jedna historia.
Przedstawienie Hamleta na przystanku Muranów
zaczytywał się w kolejnym odcinku miejscowej wersji Antygony
Fragmenty. Trzynasty, czternasty, piętnasty, szesnasty
Odszczekać się marnej pogodzie chciałbym.
Pamiątka z Cheshire
Kot w Ś. wybrał kulistość jako swoją drogę do doskonałości
Autor bloga i jego nieczyste sumienie
Wije się wij w czyśćcu
Fragmenty. Autokorekta
Tak się zagalopował w poprawianiu tekstu, że nie zauważył, że wjazd już do Jerozolimy
Stan gniazd tworzonych: marny
Rytuał tak jak ja z kawą
Stan literatury tworzonej: mierny
Rzygam przypisami
Fragmenty. Zamknięcie stacji
Ciepły oddech na paznokciach
Urzędników zabawy literackie
Przecież się nie przyznam do siekiery schowanej pod kurtką.
Przypisy do rozdziału czwartego
oschłym garamondem
Wszystko to, co miałem napisać, ale nie miałem do tego ostatnio głowy
Miałem napisać, że powinno mnie cieszyć, to co robię, ale mnie zupełnie nie cieszy.
Autor bloga koło czternastej pije trzecią kawę i oddaje się refleksji nad przygnębiającą rzeczywistością
U mnie taki nieżyć, że gorzej niż nosa nieżyt
Fragmenty. Odwilż
Ciągle ten sam problem (dobro równa się piękno) ze świetnymi poetami – zdrajcami, aktorami bez sumienia i świętymi w lukrze
Oczekując we wciąż padającym śniegu na autobus, który nie wiesz, czy przyjedzie
wyrasta biała góra
Fragmenty do opowiadania, które nie powstanie
Przypominała z tego uśmiechu Tę, do Której przez Śnieg, ale to nie była ta, i to było dawno
Motorynka
mała rozbita motorynka z wielkim żalem nad sobą.
Zguba
bez okularów bez szans, że zauważysz
On
Ten sam obsesyjny widok: ani zapomnieć, ani zasłonić
Koniec kina w Lu.
Każdy ma takie Paradiso na jakie sobie zasłużył
Anna Magdalena
Otoczona gromadką trzynaściorga dzieci, wstaje o świcie gotować polewkę na świńskich nóżkach.
Fragmenty. Ofiarowanie
W ogrodzie Krasińskich jak stado z brytfanny
Poetka z Krakowa (2)
W najlepszy trafiliśmy okres winobrania
Kuchenne rekwiem (2)
Mogłaby wyjść na dwór, jak ja, bez rękawiczek
Kuchenne rekwiem
Czyż sprzętom gospodarstwa domowego nie należy się godny pochówek?
Białe zęby
Przychodzę tutaj już tylko dla kontaktów międzyludzkich
Pałac Zimowy
Piszę do was z oblężonego pałacu. Nie wiem na jak długo jeszcze starczy nam zapasów. Wodę trzeba wymienić w dystrybutorze, bo się kończy. Tonera brakuje.
Poznajemy urzędy. Bal praszczura
Pani J. jest praurzedniczką, zna prasekretarki i pradyrektorów, uczęszczała na prapremiery.
Romantyczne rozmowy o trzeciej nad ranem
Jest późno w nocy i rozmawiamy o kalamburach
Autor bloga się tłumaczy z bloga roku (2)
Pisanie bloga jest formą pomocy społecznej
Podróże autora bloga. Sto osiemdziesiąt, czyli tam i z powrotem
Od dawna chcesz rozpadu – mówi dziewczyna z torbami. Rozpad połowiczny już ci nie wystarcza. Żaden uran, żaden pluton.
Fragmenty. Okolice Plater
Owinęła go wokół małego palca. Marzną jej teraz pozostałe cztery.
