Autor bloga wyznaje przy świątecznym stole w Polsce środkowo-wschodniej

Zaprawdę powiadam Wam,

jestem tym urzędasem, o którym czytacie w „Fakcie”, tym darmozjadem, co na cudzej krzywdzie, co wysysa krew z bezrobotnych, emerytek do 67 roku życia i rencistów, którym odmówiono. Pięć dni w tygodniu, od ósmej do dwunastej płacą mi Żydki, żebym wyprzedawał Polskę po kawałeczku. Od dwunastej do szesnastej jestem na usługach Greków: dokonuję dla greckich bękartów transfuzji z krwi polskich niemowląt. Płacą mi oczywiście w euro a hacjenda już czeka na Santorini. Wieczorami jeszcze plwam: to ja, Judasz z miasta stołecznego.

(Próbuję sobie wyobrazić spełnienie marzeń tych dookoła: jednego dnia znikają zastępy biurokratów i zdradziecki rząd. Wtedy, wreszcie, my wolni Polacy wybijamy się na swoje, idziemy po swoje. Obawiam się, że rżnąć wtedy będziemy dosłownie, a nie w przenośni, i nie wymarzone w mokrych snach, ale sąsiadów.

Przy tym stole doceniłem geniusz Przewodniczącego Jarosława: jego dokładne odczytanie kompleksu polskiego.)

Na Teneryfę by (albo chociaż na Santorini.)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s