Autor: kozmo
Przyjazd w piątek
Pojawiają się wzgórza a na mnie nostalgia. Miasto pożera białe pola. Każdy widok jako suma wspomnień.
O cudach i tabelkach
Zawsze podziwiam tych, co młodsi ode mnie a wydają książki, które warto przeczytać, podczas gdy ja wytwarzam zupełnie bezużyteczne stosy makulatury albo próbuję nadać życiu sens wtłaczając je w excelowe tabelki z kolorowymi nagłówkami.
Na marginesie: autor bloga
Po przeczytaniu w jednej i drugiej gazecie wyników badań na temat czytelnictwa, poczułem się wyrzutkiem społeczeństwa.
Florenckie
podpalać stosy łatwiej niż myśleć
Numer 7: „Prawdziwe męstwo”
Pogłoski o tym, że „Prawdziwe męstwo” jest moralitetem o zemście okazały się niepotwierdzone. Opowieść o dzikim zachodzie jest sympatycznie zagraną, inteligentną, dobrą rozrywką.
Piosenka romantyczna
a ci, co twierdzą, że miłość to bujanie w obłokach,
niech spróbują najpierw doczyścić patelnię
c.d.
Boję się triumfalnego pochodu głodziów, stefanków i dzięgów,
Kościoła nierozumnego i w samozachwycie, brzydzącego się ilorazem inteligencji wyższym niż przeciętna. Boję się, bo uważam, że ten katolicyzm będzie katolicyzmem ostatniego pokolenia.
Czytanie cudzych listów w busie do Lu.
Skąd ten urodzaj na wielkich filozofów w latach dwudziestych Republiki Weimarskiej?
Piosenka o porcelanie
miłość to rozdzielona w cząstki mandarynka
Numer 6: „Para na życie” (ang. „Away We Go”)
Sama Mendesa stać jest na więcej, co udowodnił chociażby świetną „Drogą do szczęścia”. Tym razem zrobił film nudnawy i niewymagający: obejrzeć i zapomnieć.
To nie jest ten styl
W tej antyintelektualnej, dusznej atmosferze polskiego Kościoła był wyjątkiem, erudytą. Strata, której nie da się odżałować.
Był obywatelem Lu. niespotykanego formatu, potrafiącym myśleć ponad jałowymi przepychankami i religijnymi uniesieniami. Ostatnim Europejczykiem w Lu.
Abp Józef Życiński 1948-2011
nie potrafię sobie wyobrazić Lu. bez Niego
Numer 5: „Para do życia”
Sauna jest tylko pretekstem
Martwa natura z grzejnikiem
rozliczani jesteśmy z przedmiotów
Notatki po wyjściu z kina, wczoraj
Nasza religijność pragnie namacalności, świętych obrazków, cudów i objawień, a oni byli wierni wobec Milczącego.
Korepetycje z Herberta (4)
Herbert już nie jest poczciwym, zachwyconym bedekerem. Holandię studiuje ze szczegółami, fachowo, okiem antropologa historii
Grzejnik a sprawa polska
W kącie pokoju, pod oknem z widokiem na wrony, stoi grzejnik z powyłamywanymi nogami. Grzejnik ten jest własnością państwa polskiego, elementem majątku narodowego, słowem: jest zainwentaryzowany.
Numer 4: „O ludziach i bogach” (w kinach jako „Ludzie Boga”)
jeśli religia nie oznacza miłości, to przestaje być religią
Pochwała papeterii
„Edwarda Stachury opisy na gg”, „Czesława Miłosza maile do Jarosława Iwaszkiewicza”, „Wiadomości na facebooku od Marii Dąbrowskiej”. Ciarki.
Patroni nieistniejących ulic: Józef Pius Dziekoński
Gotyk w wersji wiślano-bałtyckiej przeciwko cebulastym kopułom w wersji bizantyjskiej.
Sobota, początek lutego
Taki dzień, kiedy Nick Cave pisze swe piosenki, a Elvis Presley tylko łyka proszki.
Numer 3: „Jak zostać królem”
Naprawdę wzrusza, gdy płacze, że nie chce być królem.
Korepetycje z Herberta (3)
Herbert stawia fundamentalne pytanie o istotę podróży, o to, co czujesz stojąc przed Akropolem.
Z gier i zabaw międzynarodowych: domino
Zwłaszcza tam, gdzie George W. Bush kogoś nie lubił: tam miała gościć demokracja. Nie udało się.
Nieprzyjazd w niedzielę
Autor bloga gdzieś w korytarzach stacji centralnej odczuł nagle swoje na mróz wystawione roztargnienie: wyjść na dworzec, po kogoś, na dzień przed przyjazdem.
Odyseja nr 28
Na Grochów mam ochotę, przed północą
All inclusive
Z plaży nie widać pożaru. W błękicie basenu czerwone nie ciurka. Rezydent uruchamia karuzelę.
Korepetycje z Herberta (2)
Stodoła w Jedwabnem to tylko odbicie blasku ognia stosów spod Montsegur. Równie europejska jak gotyk albo Dante, niestety.
W Ankarze też niedobrze
Klikamy. Jedno z pierwszych jej pytań: Jestem urzędniczką. Nie lubię swojej pracy, a czy Ty lubisz?
Korepetycje z Herberta
A Herberta – estetę odkrywam późno. Może trzeba do tego dojrzeć tak jak się dojrzewa do smaku wina i renesansu?
Kometa nad autorem bloga
w opad po śródstopie
Komisarz Maciejewski wysiada z metra
Za mało żywe, za bardzo pocztówkowe
Trylogia styczniowa. Kruki i wrony
Ta szara przy oplu, krew na dziobie. My ciągle powstania, zrywy, kamienie na szaniec, nam ciągle w twarz, pod wiatr, pod górkę do szkoły. Ona padlinożerna, lecz nie rusza swoich.
Trylogia styczniowa. Palec świętego Kandyda
święty podnosi palec, by pokazać: puknijcie się w czoło
Trylogia styczniowa. Tajemnica we wraku
Marzenia o mauzoleach
Zły wieczór
Powinienem zacząć prowadzić bloga kulinarnego
Doktor Freud i Pani De
„Miejcie nadzieję, nie tę lichą, marną…”
Do kina można by
najbliżej na ludzi i bogów
Komisarz Maciejewski w sto osiemdziesiąt
Jako Lu-fila nic mnie nie usprawiedliwia
Przypływ, odpływ
Sto osiemdziesiąt karawelą
płynie do portu Chomiczówka
Pustynna
Jeszcze ma tyle wojen do obejrzenia, tyle transmisji, dzienników czarną czcionką
Senność nie na Saskiej Kępie
Pluton przestał być planetą, a Ziemia wciąż nie
Widok w kierunku południowo-zachodnim
ukrzyżowanie na skrzyżowaniu
Dzienniki gwiazdowe
siorbiąc kawę rano, patrzę: szaro
Zaczarowany dyktator, zaczarowana dorożka
Gdzie wylądował Ben Ali?
Kotleciki rybne w sosie pikantnym. Samemu
Twój miękki sweter ryż dogotowany
Mitologia Słowian Zachodnich
Wanda leży w naszej ziemi, bo nie chciała Niemca
Voyager, prawy brzeg
moczem jedzie do Tłuszcza
W nawie
Na nic potulne kiwanie główką
