Przyjazd w piątek

Pojawiają się wzgórza a na mnie nostalgia. Miasto pożera białe pola. Każdy widok jako suma wspomnień.

O cudach i tabelkach

Zawsze podziwiam tych, co młodsi ode mnie a wydają książki, które warto przeczytać, podczas gdy ja wytwarzam zupełnie bezużyteczne stosy makulatury albo próbuję nadać życiu sens wtłaczając je w excelowe tabelki z kolorowymi nagłówkami.

Na marginesie: autor bloga

Po przeczytaniu w jednej i drugiej gazecie wyników badań na temat czytelnictwa, poczułem się wyrzutkiem społeczeństwa.

Piosenka romantyczna

a ci, co twierdzą, że miłość to bujanie w obłokach,
niech spróbują najpierw doczyścić patelnię

c.d.

Boję się triumfalnego pochodu głodziów, stefanków i dzięgów,
Kościoła nierozumnego i w samozachwycie, brzydzącego się ilorazem inteligencji wyższym niż przeciętna. Boję się, bo uważam, że ten katolicyzm będzie katolicyzmem ostatniego pokolenia.

To nie jest ten styl

W tej antyintelektualnej, dusznej atmosferze polskiego Kościoła był wyjątkiem, erudytą. Strata, której nie da się odżałować.

Był obywatelem Lu. niespotykanego formatu, potrafiącym myśleć ponad jałowymi przepychankami i religijnymi uniesieniami. Ostatnim Europejczykiem w Lu.

Grzejnik a sprawa polska

W kącie pokoju, pod oknem z widokiem na wrony, stoi grzejnik z powyłamywanymi nogami. Grzejnik ten jest własnością państwa polskiego, elementem majątku narodowego, słowem: jest zainwentaryzowany.

Pochwała papeterii

„Edwarda Stachury opisy na gg”, „Czesława Miłosza maile do Jarosława Iwaszkiewicza”, „Wiadomości na facebooku od Marii Dąbrowskiej”. Ciarki.

Trylogia styczniowa. Kruki i wrony

Ta szara przy oplu, krew na dziobie. My ciągle powstania, zrywy, kamienie na szaniec, nam ciągle w twarz, pod wiatr, pod górkę do szkoły. Ona padlinożerna, lecz nie rusza swoich.

Pustynna

Jeszcze ma tyle wojen do obejrzenia, tyle transmisji, dzienników czarną czcionką