Niebo niebieścieje
Tag: ja
Autor bloga publikuje ku przestrodze wiersz nieznanego autorstwa znaleziony we własnej szufladzie
nazwałem Cię Wybrana
nie zapytałem czy chcesz
O różowych wargach i ciepłej bułeczce
„A ciało to bułeczka ciepła”
Streszczenie piosenki Agnieszki Osieckiej, po raz drugi pojawiającej się na tym blogu, ale w innym maju
maj kępa bzem
Autor bloga, posiłkując się poezją Mirona, usiłuje wyjaśnić powody swego milczenia
Straszny mnie złapał
niepotraf.
Młody mężczyzna, starsza kobieta i imitacja psa (4.05.2007)
Sam pan jest szczur, w lustro pan spójrz!
Historia kryminalna z ulicy Żurawiej (27.04.2007)
Stałem przed automatem z kawą
Bezbrzeżny ból biurokraty
Wylałem się strumieniem
Słowa autora bloga dotyczące 15 kwietnia 2007 roku a niesłusznie przypisane świętemu Janowi
doznałem zachwycenia
Podróż do Krakowa III: Północ w pociągu, ale nie o północy
„Ernest Malinowski” zatrzymał się na stacji Włoszczowa Północ
Podróż do Krakowa I: Autor bloga wyznaje
głównie półakty,
wiele rubensowskich kształtów,
statystycznie kilka portretów trumiennych
Samotność nimfomanki (opowiadanie erotyczne nadesłane do redakcji)
Nie miałam ostrych narzędzi. Sprawdzono. Nie wniosłam bomby. Czarny labrador węszył na próżno.
Przebudzenie z dawna oczekiwane
Osiemnaście miesięcy za długo
Fatalizm losu Erinaceus concolor
pomiędzy żywym a martwym jeżem
Interpretacja kodeksu drogowego biorąca pod uwagę rzeczy ostateczne (04.04.2007)
czy lepiej na ziemi
czy pod ziemią.
Roma pod teatrem Roma dokonuje psychoanalizy autora bloga
Pan szczęśliwy, ale nerwowy.
Autor bloga przypadkiem odnajduje sens swojego chrześcijaństwa
spojrzał na Piotra
Metafora trafnie, zdaniem autora bloga, wyrażająca jego emocje i odczucia w niedzielę pierwszego kwietnia 2007 roku
palpitacje
palm
Antypody wczesnym popołudniem
Szczęście w czystej postaci
Antypody późną nocą
Pramatka nie usiadła na tym wzgórzu
Limeryki z czasów niedzielnej wyprawy do miasta nad Wisłą opanowanego przez Indian
Czworo snobów z miasta Warszawy
prowadziło dialog ciekawy
Megalomania i epigonizm jako cechy charakterystyczne grafomana
Mam dwadzieścia siedem lat
ocalałem.
Moje maniakalne majaki
nowy lepszy człowiek powyżej mediany.
Autor bloga obserwuje księżyc w nowiu
zakochałem się w Bursie od pierwszego wersu
Miasto, miasta, miastu, miasto, z miastem, o mieście, o! miasto! (czytanka)
Jak można kochać system?
Miasto, miasta, miastu, miasto, z miastem, o mieście, o! miasto!
Wszyscyśmy się dobrowolnie wyrzekli naszych miast
Niedoszły szatniarz recenzuje wczorajsze przedstawienie
Wśród gości dramatopisarze nowej awangardy: forsujący pean na cześć jako doskonałą kwintesencję Sztuki.
Autor bloga stosuje asonanse w epoce globalizacji
O! Wiosno!
A, w Oslo?
Pieszczoty języka
używa spójników „iż” oraz „zatem”
Triumfalny powrót ES do mojego życia, tudzież do bloga mojego
innych powodów tego wieczoru do zachwytów nie ma
Autor bloga z sentymentem wspomina swój pobyt jesienny w mieście na literkę B.
tory tramwajów przecinające secesję i zgiełk afrykańskich ulic
Autor bloga organoleptycznie rozpoznaje zmianę pór roku
Lubię ten zapach:
wiosna idzie.
Co bym sfotografował w ostatnich dniach, gdybym ze sobą wciąż nosił aparat?
Trzy białe kundle wpatrujące się w drzwi apteki,
każdy na smyczy innej długości.
Autor bloga doznaje pomieszania zmysłów z powodu szumu informacyjnego
Adam Małysz nowym metropolitą warszawskim
Rekonstrukcja mego umysłu, ciała mego, tudzież bloga mego (kontynuacja)
Straciłem tożsamość
wydaną przez prezydenta miasta.
Rekonstrukcja mego umysłu, ciała mego, tudzież bloga mego
A przecież mogła mnie lawina
Meteorologia etymologiczna
następnego dnia spadł śnieg
Notatki do filmowej adaptacji Apokalipsy (19.02.2007)
siedem zakonnic
Sceny z życia monet
Tajemna przeszłość mojego bilonu.
Autor bloga popisuje się znajomością chemii organicznej
Trójglicerydowy czwartek
Proza służąca jako prozac
Mała rewia tańczących paluszków i problem za problemem znikają z szarego świata
Haiku meteorologiczne z użyciem antropomorfizacji (autor bloga prosi o wyrozumiałość)
mgła długo się zastanawiała
Smutne życie górali na Nizinie Mazowieckiej
Chciał klękać przede mną po otrzymaniu dwóch złotych
Wyimaginowany spacer autora bloga do sklepu przy ulicy Niekłańskiej
Rankiem poszedłem po nabiał
A tu Saska Kępa na biało.
Powrót do Spinozy
On mówił, że to Szatan kusi.
Ja mówiłem, że to jednak Bóg
O człowieku, który reklamował banany, kiedy kupowałem masło
Najsmutniejszego człowieka spotkałem
wieczorem w nowo otwartym centrum handlowym.
Pan Demiurg opowiada o sensie istnienia (06.02.2007)
Czy przez swoje okulary widzi ludzi, czy tylko zasób ludzki?
O zgubnych skutkach braku śniegu tej zimy (04.02.2007)
Będziesz wiedziała,
że nie piszę prawdy,
Osiemdziesięciotrzyletni mężczyzna biegnie w kierunku szpitala (28.01.2007)
ulica dawniej przodowników
Osobista dehumanizacja w kontekście informatyzacji
Tempo wpisania komentarza wskazuje, że być może jesteś automatem
