Antypody późną nocą

Jakieś déjà vu we mnie tkwi. Nocą w pustym pokoju wstukuje jakieś teksty o niezrozumiałej dla mnie treści na tematy obce, zapomniane, nieprzystojne przyszłemu urzędnikowi. Napiłbym się kawy. No, ale nie piję. Nie, dziękuję. Żółto-czerwone tulipany spode łba na mnie patrzą jak lewituję przy klawiaturze. Dobrze, że nie rozumieją, co ja tutaj w półśnie wyrabiam. Jakie literki zamieniam na szeregi impulsów elektrycznych (chyba tak to działa?) i wpuszczam w przestrzeń, której nie ma. I na te antypody też bym się wybrał. Choć przypuszczam, że tamtej przestrzeni, też nie ma. Taka sztuczka kartografów. Nic więcej. Nawet Aborygenów nie ma i walkabout i Pramatka nie usiadła na tym wzgórzu. A może jednak tam zasnęła?

Jak ja tutaj?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s