ranni bo rano
Tag: Warszawa
Muzeum: obserwacja uczestnicząca
Punktualnie o 18.00 powstanie się skończyło
Procesja: obserwacja uczestnicząca
Gdzieniegdzie jakiś papież przylepiony do szyby
Piątkowe popołudnie, ulica Chmielna
Przepraszam, gdzie jest filharmonia?
Dwa tysiące dziewięć. Wersja alternatywna.
coś o braku cudów
Zwyczajna miałkość. O wysokiej wrażliwości fonicznej i konieczności wznoszenia płotów przez mieszkańców Wa.
Krzyki i płacz dzieci
Zwyczajny heroizm. O strażaku, który co najmniej trzy razy cały świat uratował.
strażak łapiący dziecko
6. Wa. Przylot planowy.
Boże, czemu stwarzasz takie brzydkie miasta?
Autor bloga traci talent
Najbardziej fascynuje mnie to, że autobusy i tramwaje, którymi codziennie jeździsz, gdy tylko wysiądziesz, udają się w krainy nieznane i tajemnicze – i to z zadziwiającą regularnością
Grochów (cz. 3): ostatnie pożegnanie na siennickiej
lokal przejęty
Grochów (cz. 2): z nagła pielgrzymka
Taki żółty blok. Zwyczajny. Adres tych wszystkich listów. Tych wierszy
Grochów (cz. 1): wiele wróbli
bryła fotogeniczna
Urbanistyczne wynurzenia przemęczonego autora bloga
miasto to nie miejsce, ale jego odbicie w umyśle
wczesny wieczór siódmego stycznia. jedna z głównych ulic Wa.
w śnieżycę
śnię życie
a cold coming we had of it
tory nie popękały. trakcja nie wytrzymała. staliśmy w mroźnym słońcu. nadjeżdżał przepełniony autobus. starszy mężczyzna obok szepnął z przejęciem: „wszystko, żeby upodlić naród polski”.
wczesne popołudnie trzydziestego pierwszego grudnia. okno z widokiem na wieżowiec.
The past was tragic,
the present is horrible
and luckily we have no future
popołudnie dwudziestego dziewiątego grudnia. ściana wschodnia
minus pięćdziesiąt minus siedemdziesiąt
Kobieta na skraju załamania nerwowego i mężczyzna z pękiem tulipanów
Ku..a, mógłbyś mi zaproponować samochód, bo tak tu, ku..a, stoję dziesięć, piętnaście minut i, ku..a, marznę.
Józef Cz. pisze w połowie lat trzydziestych XX wieku
Wa. właściwie nie ma sensu
megasam żoliborski w listopadzie
na moim samie skowane choinki
under pressure underground
ono jest pełne
Pamiętnik ze skrzyżowania grunwaldzkiego
starsza pani woła: moje biodro moje biodro
Poeci nieznani. K. I. Gałczyński.
Nad rozświetlonym grobem Gałczyńskiego nachyla się Tatuś z Synkiem.
Sting na Placu Wilsona
rytmiczność i melodyjność
jedenaście dziewięć zero osiem
skrzypiące wielkie miasto
dziewięć dziewięć zero osiem
Dominikanów lubię za loterie, no może nie wyłącznie za loterie, ale również
piąta czterdzieści sto siedemdziesiąt deszcz
to mógłby być pere-lachaise a teraz tramwaje i centrum handlowe na przedmieściach wiednia
Z dziennika grafomana: miasto, monolit, morderca
po horyzont nas nie ma
Szatan wykupuje polską kolej
przystanek za dworcem gdańskim
Przewodnik po Priwislinskim Kraju. Wa. (28.06.2008)
Stolico szarości.
Arko bylejakości.
Sur le pont de Varsovie
gdy krążył on pomiędzy autobusami nocnymi, sokiem jabłkowym z dodatkami i obrzydliwym kebabem, w mojej głowie, ponad miastem
ach Wa: po parku pa pa.
nie ma wolnej miłości
nieprawdziwe haiku w nieprawdziwym mieście
tramwaj tłoczny. potem pachnie
obrazoburstwo: o iluminancie C, basenach inflancka i dzieciach, co idą w bój (2.05.2008)
powstańcy utrzymali się w okolicy h&m
jaka piękna jest. tyle domów tyle ludzi. (2.05.2008)
by w atmosferze braterstwa i jedności wspólnie stać w korku
się święci.
w ulubionym przez proletariat parku na obrzeżach
najokrutniejszy z miesięcy. ja.
ten sam tramwaj rytuał bez opamiętania bez myślenia amen
placyk przy stacji metra centrum. osiemnasty kwietnia osiemnasta trzydzieści. karuzela
kobieta z transparentem i obłędem
Trzy (postscriptum)
<img …
Sobota. Obcy dwa.
zostaną po nas tylko fale radiowe
Sobota. Obcy.
Jak można nie lubić, czegoś czego się nie zna?
To, co autor bloga napisałby, gdyby uprawiał poezje naiwną, patrząc na Wa z trzydziestego szóstego piętra
szare myśli szare chmury
szary szary pałac kultury
Autor bloga rozmyśla o komunikacji miejskiej
afirmacja chaosu, który ogarnia to miasto
Kultura masowa pod postacią marketingu zewnętrznego zakłóca mir domowy autora bloga
tomasz lis zagląda do łóżka
Niedzielne popołudnie w Wa. Biocenoza.
w runie miejskim żyje blisko dwa miliony mrówek
If Wa was a great pączek
o mieście po godzinach płomienna polemika
Moloch! Moloch!
rondo (babka) a la mancha
Don Kichota spotkałem rano w siedemnastce
Podróże poetyckie. Bródno.
poezja w windzie
Dz.U. Pictures presents „Do ciebie, człowieku”.
W ponurej scenerii ponurego miasta pod szarym niebem wegetują nieszczęśliwi ludzie. I wcale nie jest to film o Wa.
