Autor bloga rozmyśla o komunikacji miejskiej

Stałem na przystanku. Wyświetlacz pokazywał: ósemka na przystanku, dziewiątka za dwie minuty. Na przystanku pusto. Na skrzyżowaniu obok stały siódemka i dwadzieścia cztery. Jako, że to miasto przeczy zasadom logiki, nie wydała mi się ani trochę dziwna ta jawna sprzeczność stanu faktycznego ze stanem opisywanym. Ba, miała w sobie coś urokliwego. Pomyślałem (a myśl moja jeszcze senna i natchniona zdaniami czytanej książki była), iż w istocie są to monumenty tożsamości tego miasta – afirmacja chaosu, który ogarnia to miasto: jego strukturę, jego mieszkańców, jego architekturę, który każe tramwajom nie poddawać się miarom, tylko biec swoim własnym torem w swoim własnym nieniepokojonym przez to miasto czasie.

Wtedy właśnie ni stąd, ni zowąd nadjechało dwadzieścia dwa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s