Urbanistyczne wynurzenia przemęczonego autora bloga

(Autor bloga lubi siatkę miasta. Nakładanie się starego na nowe. Te palimpsesty ulic, domów, skrzyżowań. Linie tramwajowe, kanały, cmentarze. Tajemna sieć przeplatająca żywych i umarłych. Nagłe wychodzenie tajemniczych zaułków na całkiem znane ulice. Tajemne przejścia w podwórzach. Nakładanie mojej, twojej i ich historii na topografię. Tożsamość ulic i neuronów przechwytujących pamięć o nich. Może dlatego autor bloga nieustająco poszukuje w Wa miejsca na swój wątek historii, mozolnie układa własną mapę.)

Ten przydługi wstęp (wybaczcie: wino i krewetki po męczącym tygodniu) służyć ma udowodnieniu tezy, że miasto to nie miejsce, ale jego odbicie w umyśle. Funkcja miasta wynika ze znaczeń jakie przypisują mu mieszkańcy, przechodnie i uciekinierzy. Tak właśnie miasto traktuje obejrzana wczoraj w Zachęcie wystawa „Budynków życie po życiu”, na której od zdjęć i fotomontaży, ciekawsze są opisy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s