miasto zniknęło
Tag: Warszawa
Refleksja urbanistyczna z poziomu trzydziestego szóstego piętra
Fascynujące i odrażające zarazem.
Scenka rodzajowa – róg Wałbrzyskiej i Puławskiej (01.01.2008)
Pani Cerber przerywająca paragony do toalety męskiej oraz toalety damskiej nakłada okulary
Smutek tramwajów (31.12.2007)
miasto stanowczo nie nadaje się do zabawy
O tym jak portale społecznościowe wpływają na wzrost grafomanii u autora bloga (27.12.2007)
Wa jawi się autorowi bloga jako lewiatan, w którego anonimowym cielsku niknie wszelka przeszłość
Z samoańskiego sennika dla osób dojrzałych V (być może VI)
Zmarzniętych MORMONÓW do pierogarni nie wpuścić
O wyższości Świąt Wielkanocnych nad Świętami Bożego Narodzenia
nad heinekenem i kebabem
rzępoli klezmer „Bóg się rodzi”
Kawiarnia odchodzi. Rondo de Gaulle’a
Tu się rozstawaliśmy.
Tutaj powracaliśmy.
Ulotka reklamowa pani Genowefy znaleziona w mieście Wa na początku XXI wieku
Pani Genowefa dokonuje fascynujących zabiegów
Autor bloga w szarości szuka błękitu
Żadnego hosanna nie słychać
Melancholik obserwuje miasto
Patrzymy na siebie bez miłości.
Wielka Relacja Październikowa: mgła spowijająca Wa widziana z wysokości trzydziestego szóstego piętra
Gdyby nie ten huk aut, można by pomyśleć, że to droga mleczna.
Wielka Relacja Październikowa: atak nostalgii w barze szybkiej obsługi przy ulicy Rzymowskiego
nostalgii reprodukowanie
Monodram na przystanku tramwajowym, około godziny siedemnastej
zdawało mi się, że jestem w teatrze
Czy Leopold S. wiedział jak żyć? – komentarz
ostrzegali przed opadami
Refleksja egzystencjalna w piętrowym autobusie (29.08.2007)
Bo już nie chodzi o słowa „dla pamięci”, tylko o „nic własnością”.
Trzydzieści trzy przed północą
pusty tramwaj
szczęście że
nie dżuma
Notatki z nieudanych badań terenowych. Wszechobecność miasta Wa
Pięćset kilometrów od miasta Wa
O pisaniu i niepisaniu oraz o czytaniu i nieczytaniu
Praca mózgu nie jest tu szczególnie konieczna
Powązkowska, pierwszy sierpnia
dobrze wiem, że to było bez sensu
Z życia urzędników wysokościowych (odc. II)
Czy wiedzieliście, że na 36 piętro dolatują osy?
Autor bloga obserwuje pogodę nad Powązkami
Lipcopad
Epilog na Saskiej Kępie (19.06.2007)
tak tu dobrze było
Moje życie zapisane w komunikacji miejskiej (15.06.2007)
15 – 13 – 42 – 26 – 31 – 150 – 45
192 – 174 – 524 – 189 – 4 – 44 – 9
Wyznanie wyimaginowanego kota z mojego rodzinnego Miasta jako metonimia (09.06.2007)
za rogiem czyha ono: miasto z wież i hałasu
Burza na Kruczej
oczekują na zamknięcie w klatce Faradaya
Teofania dendrologiczna w Parku Skaryszewskim (15.04.2007)
lepki wers
Interpretacja kodeksu drogowego biorąca pod uwagę rzeczy ostateczne (04.04.2007)
czy lepiej na ziemi
czy pod ziemią.
Triumfalny powrót ES do mojego życia, tudzież do bloga mojego
innych powodów tego wieczoru do zachwytów nie ma
o manowcach cudnych na chmielnej monolog
nowy świat otworzył się przede mną
Autor bloga szepce sam do siebie w autobusie linii 175 i obserwuje
Nie widziała pani tej z Gdyni, co chodziła w mini?
Poranki z muzyką kameralną w tramwaju linii dziewięć
Ich repertuar stał się moim rytuałem
I’m dreaming of a white Wednesday
Robiąc kawę z mlekiem,
zauważyłem, że
Saska Kępa ukryła się
Przypadkowe zwiedzanie z przewodnikiem po zamordowanym mieście
czytając książkę o obozach zagłady
Autor bloga skrywa się w szklanej kuli (19.01.2007)
Ich szorstkość nie ma wiele wspólnego z pięknem tamtego, być może, wyimaginowanego wieczoru
Autor bloga w oku orkanu
Trzeba stąd zwiewać
Duchy niebieskie na Jerozolimskich
Anioł idzie!
Pasterze nad tortem kajmakowym
To był jeden z najwspanialszych momentów,
odkąd mieszkam w tym wielkim huczącym mieście.
Dusza z celuloidu
Typy tamtuskie
