Z dziennika grafomana: miasto, monolit, morderca

z najwyższego piętra najwyższego wieżowca wypatruję ciebie i mnie. nigdzie nie mogę nas odnaleźć w tym mieście zszarzałych okien. po horyzont nas nie ma. domyślam się, że to wina miasta. że to ono nas pożera. i ta cała nasza historia nasza jest tylko, nie jego. (bo te słowa, kroki, szepty to tylko przeszłość, gdy miasto wydawało się daleką legendą). ono wypluwa nas. nasze martwe oczy. jak cię wypatrzeć mam teraz? jak odnaleźć? w tym tłumie. w tej śmierci.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s