Podróż na południe. Ostatnie

O dwudziestej trzydzieści serpentynami z barierką chroniącą od dna Adriatyku, autor bloga powoli odkrywał dlaczego ostatnim słowem Polaków jest „O! ku…!”

Podróż na południe. Fotografowanie

w Sarajewie fryzjer o twarzy rzeźnika w samotnym gabinecie luster; wieczorem białe siostry w białych sukienkach na białych marmurach dubrownickiej starówki; czarnoloka sprzedawczyni wachlarzy przy moście w Mostarze; palące w strojach ludowych na trenczyńskim rynku.

Pięć

już dwadzieścia centymetrów Ameryka uciekła od Europy.

Gore

Jakub Szela stoi na czele Czerwonych Khmerów i czerwonogwardzistów z „Prowadzących umarłych”. Niebezpieczny jest śpiew R.U.T.A. potraktowany jako zawołanie.

kawiarnia my’o’my

Dobrze było nam rozmawiać, choć czaił się
jeździec apokalipsy: cień ćmy w abażurze.

Wilanów, niedziela po południu

Jaki on mały – pomyślałem w ogrodzie za pięć złotych, wspominając ogrody Schoenbrunnu albo martwy Charlottenburg ubiegłego lata. Willa taka podmiejska, podrzymska. Barok nie do zniesienia w kolorze ajerkoniaku.

Święta Anna, piątek rano

Znów tak pójść, zostawić miasto. Patrzeć na ulice zupełnie inaczej. Oddychać: zapach świtu, zapach południa, zapach nocy. Myślałem, że jeszcze spotkam. Ale oni odeszli.

Autora bloga proza w Wa.

Podchodzi Andżela. Andżela wygląda jak Pippi Langstrump i zadziera głowę. Czuję jej wzrok na mojej okładce. Co pan robi? Czy w dzisiejszych czasach nieznajomi mogą rozmawiać z dziećmi na ulicach? Czytam. Zdecydowałem się.