Ogarek

Po powrocie do kraju bez autostrad ze zdziwieniem odkryłem, że wyrósł nam nowy bohater walki o wolność słowa. Nazywa się Nergal i całe kolumny zapisuje czołowy światły dziennik broniąc jego dobrego (czy „dobre” w jego wypadku to komplement, czy raczej zniewaga?) imienia.

Szczytem erudycji popisał się niejaki Rafał Zasuń wyciągając daleko idące analogie między Nergalem a szesnastowiecznym kalwinistą Otwinowskim. Zbyt, moim zdaniem, daleko idące. Jeszcze bardziej żenujące były prasowe rozważania nad tym, czy jest ów Nergal dobrym satanistą, tak jakby satanizm był kultem zupełnie zwyczajnym.

Jest więc Nergal nowym bohaterem stronnictwa ponowoczesnych, którym diabeł – jeśli już – kojarzy się wyłącznie z paleniem lulek w karczmie „Rzym”. Stąd można poszydzić z biskupów, co ponoć wierzą w kopytka i ogonek.

Smutna jest wolność, co ma takich bohaterów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s