Adam Małysz nowym metropolitą warszawskim
Autor bloga szepce sam do siebie w autobusie linii 175 i obserwuje
Nie widziała pani tej z Gdyni, co chodziła w mini?
Preferencje kulinarne mieszkańców Saskiej Kępy na początku XXI wieku
– Ja to najbardziej lubię zupę-nic
Poranki z muzyką kameralną w tramwaju linii dziewięć
Ich repertuar stał się moim rytuałem
Rekonstrukcja mego umysłu, ciała mego, tudzież bloga mego (kontynuacja)
Straciłem tożsamość
wydaną przez prezydenta miasta.
Rekonstrukcja mego umysłu, ciała mego, tudzież bloga mego
A przecież mogła mnie lawina
Meteorologia etymologiczna
następnego dnia spadł śnieg
Poprzedniotygodniowy numer tygodnika teatralnego
banalny/wielki tekst, wielki/banalny spektakl
Notatki do filmowej adaptacji Apokalipsy (19.02.2007)
siedem zakonnic
Redaktor Pinokio demaskuje kłamstwa wrażej propagandy
nos w tym momencie zderzył się z monitorem
W kinie kolejny raz byliśmy (19.02.2007, wersja unicestwiona i na nowo napisana)
lepsza jest cisza
O wyższości Polaków nad Chińczykami w kwestii kalendarza
rok świni
Autor bloga wdycha powietrze swego rodzinnego miasta
pachnie spokojem
O Salierim, który poczuł się znieważony przez Mozarta
Jakoś się przyjęło, że miernoty mogą bezkarnie atakować ludzi wielkich
Sceny z życia monet
Tajemna przeszłość mojego bilonu.
Autor bloga popisuje się znajomością chemii organicznej
Trójglicerydowy czwartek
Proza służąca jako prozac
Mała rewia tańczących paluszków i problem za problemem znikają z szarego świata
Haiku meteorologiczne z użyciem antropomorfizacji (autor bloga prosi o wyrozumiałość)
mgła długo się zastanawiała
Byliśmy kolejny raz w kinie (11.02.2007)
nie wierzę, że ich wzruszy
Smutne życie górali na Nizinie Mazowieckiej
Chciał klękać przede mną po otrzymaniu dwóch złotych
W kinie byliśmy kolejny raz
Tego inaczej jak żenada nazwać nie można.
Po prostu się otrząsnąć nie mogę z tego
Wyimaginowany spacer autora bloga do sklepu przy ulicy Niekłańskiej
Rankiem poszedłem po nabiał
A tu Saska Kępa na biało.
Powrót do Spinozy
On mówił, że to Szatan kusi.
Ja mówiłem, że to jednak Bóg
O człowieku, który reklamował banany, kiedy kupowałem masło
Najsmutniejszego człowieka spotkałem
wieczorem w nowo otwartym centrum handlowym.
Kolejny raz byliśmy w kinie (03.02.2007)
Myśl o odcieniach szarości
powoduje u apologetów Nowej Lepszej Rzeczypospolitej
ustanie akcji serca
Byliśmy w kinie kolejny raz (01.02.2007)
Mężczyźni bawią się w wojnę.
Kobiety muszą po niej posprzątać.
Pan Demiurg opowiada o sensie istnienia (06.02.2007)
Czy przez swoje okulary widzi ludzi, czy tylko zasób ludzki?
O zgubnych skutkach braku śniegu tej zimy (04.02.2007)
Będziesz wiedziała,
że nie piszę prawdy,
Osiemdziesięciotrzyletni mężczyzna biegnie w kierunku szpitala (28.01.2007)
ulica dawniej przodowników
Czytanie nekrologów w styczniowy dzień
Doświadczenie dość generalne: pamiętanie i zapominanie:
twarzy, chwil, słów, uczuć.
Wykład o molekułach, antykwariuszach z miasta na literkę B i krztuszącym się kontynencie
Jestem dzieckiem prowincjonalnego i katolickiego świata.
I – wbrew ułudzie Zachodu – bardzo mi z tym dobrze
I’m dreaming of a white Wednesday
Robiąc kawę z mlekiem,
zauważyłem, że
Saska Kępa ukryła się
Czytanie nekrologów w styczniową noc
Nie znoszę momentu, gdy po myślniku pojawia się też druga data
Przypadkowe zwiedzanie z przewodnikiem po zamordowanym mieście
czytając książkę o obozach zagłady
Byliśmy w kinie po raz drugi w 2007 roku (21.01.2007)
Beskid Niski w swej spotęgowanej beskidowości
Byliśmy w kinie po raz pierwszy w 2007 roku (19.01.2007)
Powtórka przed egzaminem wymarzona: święto według Caillois, rites de passage van Gennepa, ba nawet wcisnął się gdzieś Eliade z sacrum-profanum i pięknie brzmiący Turner z liminalnością
Autor bloga skrywa się w szklanej kuli (19.01.2007)
Ich szorstkość nie ma wiele wspólnego z pięknem tamtego, być może, wyimaginowanego wieczoru
Osobista dehumanizacja w kontekście informatyzacji
Tempo wpisania komentarza wskazuje, że być może jesteś automatem
Autor bloga w oku orkanu
Trzeba stąd zwiewać
Autor bloga popada wczesnym wieczorem w nastrój homiletyczny
Ważny jest człowiek tu i teraz. Nie abstrakcyjna Prawda, nie abstrakcyjne Dobro, nawet nie abstrakcyjne Piękno.
Krótka czytanka łacińska z okazji odzyskania NBP, Trybunału Konstytucyjnego i kilku innych instytucji przez siły postępu
ignorantia vincit
Hymn autorstwa ES zapisany z okazji pierwszej rocznicy istnienia bloga
zapewne chodzi tu o piwo belgijskie
Bezsenność na Saskiej Kępie – repryza po roku
Coraz częściej mówię prozą, piszę prozą, myślę prozą.
Autor bloga przez sen zauważa, że utalentowany luteranin rację ma niestety (15.01.2007)
po omacku po placu Zawiszy
Lamentacja pomiędzy wulgaryzmami nad ranem wypowiadana (15.01.2007)
pisanina bezmyślna
Autor bloga nasłuchuje o wpół do szóstej rano (15.01.2007)
Krakało i wiało
Duchy niebieskie na Jerozolimskich
Anioł idzie!
Pasterze nad tortem kajmakowym
To był jeden z najwspanialszych momentów,
odkąd mieszkam w tym wielkim huczącym mieście.
O wyrzutach sumienia wywołanych przez listonosza
Proszę pana, to nie jest fair. Mi za doręczenie płacą, nie za awizo. Tak. Listonosz przyniesie…
Notatki z nieudanej transmisji (sygnatura sprawy J-7207/9933)
co z tego, że człowiek jest drogą Kościoła?
