Autor bloga skrywa się w szklanej kuli (19.01.2007)

To był mój pierwszy śnieg tej zimy. Wybiegliśmy z domu, spiesząc się na tramwaj. Grube płatki oblepiały twarz i zatykały oczy. Opustoszała aleja Waszyngtona, w świetle wieczoru, wyglądała jak wnętrze szklanej kuli. Śnieg wirował, gęstniał, chował się w drzewach, omamiał siatkówkę i nerw wzrokowy. Pomyślałem, że to nazbyt nierzeczywiste zjawisko. Trwało może minutę, dwie. Nadjechał tramwaj. Czar prysnął. Przestało padać.

(Z wrażenia aż odebrało mi zdolność harmonijnego składania słów. Ich szorstkość nie ma wiele wspólnego z pięknem tamtego, być może, wyimaginowanego wieczoru.)

(W gruncie rzeczy cały czas nie wiem, czy wybiegliśmy owego wieczoru w śnieg, czy w sen)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s