Wykład o molekułach, antykwariuszach z miasta na literkę B i krztuszącym się kontynencie

Między Brunonem a Michelem.
Długo się wahałem.

(Obrazy z targu umarłych w mieście na literkę B. łączyły się w moich myślach ze zdaniami wyrwanymi z książki Houellebecqa. Analiza agonii tzw.kultury europejskiej współgra z empirią wyprzedaży rodzinnych pamiątek.
I tak sobie czasem myślę ze strachem, że ten kontynent ginie.
Ginie pozbawiony ducha, z trudem łapiąc powietrze jak ryba wyrzucona na brzeg. A w tej obrazoburczej – zdaniem krytyków, jak twierdzi okładka – opowieści, tak naprawdę można przeczytać co dla Europy znaczy odrzucić chrześcijaństwo. Odrzucić swój rodowód. Odrzucić i umrzeć.)

(Pesymizm jak w „Końcówce” Becketta)

Nie potrafię się z nimi identyfikować.
(Chyba całe szczęście.)
Jestem dzieckiem prowincjonalnego i katolickiego świata.
I – wbrew ułudzie Zachodu – bardzo mi z tym dobrze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s