chrzęst żuchw
Tag: ja
de revolutionibus orbium
Autor bloga nie spija, on się nimi krztusi
Pochwała mizantropii
Kocham bliźniego. Patrzę w lustro z niesmakiem.
Jak siebie samego
głową sięgam ponad monitor
zasięg mojego udomowienia nie sięga nawet windy
Lubię czasopisma
nie dość, że nie Dei, to tym bardziej nie maiorem, ani już na pewno nie gloriam
Autor bloga ze smutkiem przypatruje się biblioteczce
ma kultura
makulatura
Autor bloga (bez serca) i dobroczynność
Nie, żebym był przeciw. Mnie instynkt stadny nieco irytuje
Autor bloga czyta wiadomości o końcu świata
ani ułamka myśli, ani kamyka
wczesny wieczór siódmego stycznia. jedna z głównych ulic Wa.
w śnieżycę
śnię życie
Przyćmiony żywot biurokraty
od dobrych, parunastu miesięcy problem jest.
a cold coming we had of it
tory nie popękały. trakcja nie wytrzymała. staliśmy w mroźnym słońcu. nadjeżdżał przepełniony autobus. starszy mężczyzna obok szepnął z przejęciem: „wszystko, żeby upodlić naród polski”.
wieczór pierwszego stycznia. okno z widokiem na wieżowiec.
w moim eks-
pokoju niepokoi
mnie ten niepokój.
wczesne popołudnie trzydziestego pierwszego grudnia. okno z widokiem na wieżowiec.
The past was tragic,
the present is horrible
and luckily we have no future
Dehnel: nowiutki, zieloniutki i już przeczytany
pospolitości nie znoszę
Światło komórki (horror kolejowy)
boję się tamtej kobiety z samsungiem
Zobaczyć farmaceutę i umrzeć
Apteka proponowała: wygraj własny pogrzeb
Autor bloga szuka jednej zaginionej
jestem szczęśliwym posiadaczem własnej czapki
1 Tes 5, 2b
nikt nie słyszał niebiało
under pressure underground
ono jest pełne
potajemne rozkosze bibliofila
ściskał sałatę i trzy cebule
Kryzys tożsamości pod koniec października
sztuczna tożsamość autora bloga wydaje się trwalsza od rzeczywistej
Chodź na Turbacz albo terapeutyczne właściwości masywów górskich
Wbrew papieskiemu cytatowi i w dzień po papieskiej rocznicy, pochodziwszy po papieskich szlakach, koło papieskiego ołtarza i tablicy poświęconej papieżowi, autor bloga pisze jednak o górach
Autor bloga przeciwko kulturze masowej (jako komentarz do zakończenia poematu „Wydrążeni ludzie” T.S. Eliota)
Papką się karmimy. Papkę konsumujemy. Papka nas omamia. Papka o poranku, papka i w południe, papka, gdy zapada zmrok
Przyszła do mnie, nie chciała wyjść, więc ją zapisuję (w tle Łucja Prus śpiewa Agnieszkę Osiecką)
„w żółtych płomieniach liści”
Sting na Placu Wilsona
rytmiczność i melodyjność
Naśladowanie Falskiego w pociągu
A to kto? To biurokrata. On jedzie i pisze.
Co by było, gdyby zespół „Myslovitz” śpiewał teksty pisane przez autora bloga piątkowego popołudnia na zamku w Książu
i odwrócić wszystko chcę
dziewięć dziewięć zero osiem
Dominikanów lubię za loterie, no może nie wyłącznie za loterie, ale również
Mały wycinek historii
Ubierała się na czerwono. Kolor ponoć doskonale odzwierciedlał jej poglądy.
is on my side. yes, it is.
jak tu tak pisać jak on mija. i ja.
dwie po czwartej siedemnastego sierpnia
za oknami suną furgonetki
Dwuznaczności w piątkowy wieczór (15.08.2008)
Może się
powyży-
mamy?
Notatki w dniu 14 sierpnia 2008 r.
najważniejsza była droga, nie cel.
Katedra w Lu. Niedziela.
oni tam tup tup tup ja tu uuu
Zagadka filmowa: dokąd autor bloga wraz z małżonką udali się na wakacje?
ten szczęsny czas
tęsknię za czasami, gdy fotografie zamieszkiwały w walcowatych pudełeczkach
upalne popołudnie trzynastego lipca
upalne popołudnie powróciliśmy lecz czy to był powrót czy nasze domy słowa morze jeszcze istnieją?
a. i m. nad wisłą
niedośmiech nas ogarnął
j. nad lete
Teraz muszę pozostawić
te wszystkie: kocham, zawsze, proszę.
Z hymnów konsumpcyjnych: O, dzięki Ci.
O, dzięki Ci, Ikeo!
Komańcza. Wpis osobisty, sentymentalny, a przez to niezbyt interesujący. (21.06.2008)
Pełni apostolskiego zapału by przemierzać magury i kiczery.
Przewodnik po Priwislinskim Kraju. Siedlce. (21.06.2008)
w łazience można zrobić makijaż
O wyższości życia cyfrowego nad życiem antropocentrycznym
uczucie przezroczystości
Autor bloga rozmyśla na pomoście o przynależnosci do rodziny Hominidae
nuży mnie szum fal serca nie porusza widok żaglówek na tafli jeziora claude monet
nie wszystek.
w alejach encyklopedycznych tkwi wciąż czyjaś żałoba, jakieś wdowy noszą kwiaty, kos zbiera gałązki. po opadnięciu kurtyny bardzo są podobni. nie ma wielkiej historii. jest umarły człowiek.
wdech wydech: otom ja.
tak się cieleśnie porobiło
że pisanie stało się duszne
Wyznania pokątnego twórcy memuarów
jakby wolał żyć cudzym życiem niż własnym
uczyć, bawić, nadzorować i karać
pani od plastyki kazała nam dodawać do naszych rysunków czerń. zawsze. malowaliśmy śnieg albo wiosnę. a tam czerń. koniecznie czerń. więcej czerni
przy myśleniu o pisaniu
wyjątkowo prymitywny rodzaj twórczości
Skłonności depresyjne autora bloga ujawniają się na niektórych przystankach tramwaju linii dwadzieścia dwa
Wszystko ten plac Zawiszy
