Lubię czasopisma

nie dość, że nie Dei, to tym bardziej nie maiorem, ani już na pewno nie gloriam

a cold coming we had of it

tory nie popękały. trakcja nie wytrzymała. staliśmy w mroźnym słońcu. nadjeżdżał przepełniony autobus. starszy mężczyzna obok szepnął z przejęciem: „wszystko, żeby upodlić naród polski”.

j. nad lete

Teraz muszę pozostawić
te wszystkie: kocham, zawsze, proszę.

nie wszystek.

w alejach encyklopedycznych tkwi wciąż czyjaś żałoba, jakieś wdowy noszą kwiaty, kos zbiera gałązki. po opadnięciu kurtyny bardzo są podobni. nie ma wielkiej historii. jest umarły człowiek.

uczyć, bawić, nadzorować i karać

pani od plastyki kazała nam dodawać do naszych rysunków czerń. zawsze. malowaliśmy śnieg albo wiosnę. a tam czerń. koniecznie czerń. więcej czerni