Filozoficzna grafomania bibliofila

– dajmy na to kupowanie książek – autor bloga taszczył pudełko z napisem „amazon.com” i delektował się myślą o świeżutkich, mięciutkich (na hardcovery nie było go stać) okładkach i o pachnącym jeszcze druku. Myśl, która go naszła była niepokojąca. A może nie warto? Skazać je na wieczne niedoczytanie? (przypomniały mu się hałdy książek na targowisku umarłych w mieście na literkę B.) W końcu byliśmy ludem księgi, wierzącym, że na początku było słowo, zapisując nieskładne myśli, wierząc, że przetrwają dłużej niż my. Ale nawet im nie została podarowana nieśmiertelność. Dlatego teraz do słów podchodzimy z większą ostrożnością. Stawiamy je w próżni. Zamieniamy w impulsy elektryczne. Nie ufamy ich trwaniu.

Autor bloga zasępił się. Spojrzał z zazdrością na książki. Które pozostaną.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s