wszystko wydaje się być na swoim miejscu
Tag: ja
Houston, mamy wyciek!
Tego ranka w najlepszym w mieście liceum moja ubrana na czarno-biało koleżanka oświadczyła do kamery regionalnej telewizji, że spodziewa się wsi
To smutne, ale smutku nie da się nakazać
żałobę lubię w carrefourze
Dzienniki gwiazdowe, serek Danio i Cyprian Kamil
Coś ty miastu Ś. zrobił Stanisławie
Budowanie gniazd w wielkim mieście
rondo babka, wielki czwartek
Autor bloga przygotowuje się do Świąt
odcedzanie
Autor bloga i kłopoty z istnieniem
twór wirtualny, ten zestaw zer i jedynek zawieszonych gdzieś w niebycie, stał się mną
Osiemdziesiąt
młodszy od Marilyn Monroe
Rozrywki autora bloga: liczenie zwierząt z okna pociągu
14 zajęcy, 47 saren
Historyczny moment: autor bloga się ujawnia
udowadniam niedowiarkom, że nie jestem wielbłądem
Chwila w Wa.
porwane do Troi
Cztery
dzwony biły dobry kwadrans
Moja działalność opozycyjna
Aktywną działalność opozycyjną zacząłem w wieku ośmiu, może dziewięciu lat, ale od razu od organizacji strajku szkolnego,a przynajmniej klasowemu przeciw panu Lucjanowi
rekolekcje z szybą (cz. 2)
noworodki albo nekrologi
rekolekcje z szybą
bezbłędność obrzędu ułatwi nasze
zmartwychwstanie
Aktualny komunikat o stanie zdrowia autora bloga
śnieżyt
Motto otrzymane w prezencie
„oczyścić pole działania dla nowego spektaklu”
Kolejny wyraz ciągu arytmetycznego skończonego
n+1, może n-1.
If it is sunday, this must be Brel
przy zmywaniu c’est le vent du Nord
pucu-pucu qui fait craquer la terre
Autor bloga wyznaje z nieśmiałością
Lu mnie rozczula
Sto czterdzieści pięć. Naśladowanie Falskiego wtóre.
Babcia Ira lepi pierogi
Autor bloga traci talent
Najbardziej fascynuje mnie to, że autobusy i tramwaje, którymi codziennie jeździsz, gdy tylko wysiądziesz, udają się w krainy nieznane i tajemnicze – i to z zadziwiającą regularnością
Grochów (cz. 2): z nagła pielgrzymka
Taki żółty blok. Zwyczajny. Adres tych wszystkich listów. Tych wierszy
Autor bloga uważnie bacząc pod nogi spieszy do tramwaju
po prostu roz-
top. śnieg był
a pod spod-
em tylko g..no.
Nights in white pruszków
Spotkanie loginów w rzeczywistości niewirtualnej.
Starsza pani która się waha
Jedną ręką opiera się o powietrze ale nogi drżą.
Ostrożnie starsza pani siada.
jadł obiad z diabli wiedzą kim. avaritia.
Czarne fraki
Spotkania z poezją śpiewaną, patriotycznie świadomą
Ponoć trubadurzy to pieśń przeszłości
Autor bloga na tropie
Szelest ryz szmer serca wznieca
Mgliste przemyślenia autora bloga
tęsknota za innym sobą
Z kroniki kryminalnej
Kinomani kontra miłośnicy opery
Autor bloga i palące problemy moralności
iluzja zbawienia poprzez gromadzenie dóbr
Pochwała mizantropii II (31.01.2009)
Szczelny ekran komputera nie dopuszcza czytelników.
Oddział (29.01.2009)
to nie teatr przed wejściem proszę myć ręce zostawić ubranie
Osiedle Chopina (28.01.2009)
Jego tam nie było
Le diner introverti
chrzęst żuchw
de revolutionibus orbium
Autor bloga nie spija, on się nimi krztusi
Pochwała mizantropii
Kocham bliźniego. Patrzę w lustro z niesmakiem.
Jak siebie samego
głową sięgam ponad monitor
zasięg mojego udomowienia nie sięga nawet windy
Lubię czasopisma
nie dość, że nie Dei, to tym bardziej nie maiorem, ani już na pewno nie gloriam
Autor bloga ze smutkiem przypatruje się biblioteczce
ma kultura
makulatura
Autor bloga (bez serca) i dobroczynność
Nie, żebym był przeciw. Mnie instynkt stadny nieco irytuje
Autor bloga czyta wiadomości o końcu świata
ani ułamka myśli, ani kamyka
wczesny wieczór siódmego stycznia. jedna z głównych ulic Wa.
w śnieżycę
śnię życie
Przyćmiony żywot biurokraty
od dobrych, parunastu miesięcy problem jest.
a cold coming we had of it
tory nie popękały. trakcja nie wytrzymała. staliśmy w mroźnym słońcu. nadjeżdżał przepełniony autobus. starszy mężczyzna obok szepnął z przejęciem: „wszystko, żeby upodlić naród polski”.
wieczór pierwszego stycznia. okno z widokiem na wieżowiec.
w moim eks-
pokoju niepokoi
mnie ten niepokój.
wczesne popołudnie trzydziestego pierwszego grudnia. okno z widokiem na wieżowiec.
The past was tragic,
the present is horrible
and luckily we have no future
Dehnel: nowiutki, zieloniutki i już przeczytany
pospolitości nie znoszę
Światło komórki (horror kolejowy)
boję się tamtej kobiety z samsungiem
