Autor bloga i palące problemy moralności

Autor bloga zastanawia się ostatnio nad tym, co się dzieje wokół. A z tego zastanowienia, wciąż nowe pytania się rodzą i nowe, i wcale bliżej odpowiedzi nie jest. Wprost przeciwnie. Umyka mu ona z każdą chwilą.

W starej książce dla brytyjskich gospodyń (lata pięćdziesiąte dwudziestego wieku, kupiona okazyjnie w taniej odzieży), na obrazku z Belgii przedstawiono tradycyjną mszę poświęcenia morza. Dajmy na to w Knokke. Któż, w mieście na literkę B., pół wieku później, o tym pamiętał? Któż, oprócz starych ludzi, których rodzinne zdjęcia, okulary, fajki i listy miano sprzedawać na targu staroci? Ale z drugiej strony to ci, święcący morskie fale Belgowie, ci, wznoszący na miastem nad literkę B. monumentalną bazylikę, właśnie ci zdołali wymordować milion mieszkańców Konga. I nie czuli bynajmniej z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia. Dlaczego?

A dziś? Dziś kościoły w mieście na literkę B. są puste. Ale ci, co jednak przychodzą, nie przychodzą, bo tak każe tradycja, tak wychowali rodzice, tak napisano w książce dla brytyjskich gospodyń, przychodzą, bo tego potrzebują. Bo wierzą. Nie zmienia to faktu, że ich współziomkowie (błąd: Belgów też już dzisiaj nie ma) pogrążyli się w iluzji zbawienia poprzez gromadzenie dóbr i wierzą w szczęście konsumowane dzięki euro (ostatnio nieco mniej w nie wierzą). I ta konsumpcja, ta wolność spożytkowana na „mieć”, Europejczyków pochłonęła do tego stopnia, że zapomnieli nie tylko o Bogu, ale też o drugim człowieku (kino europejskie o tym rozerwaniu więzi międzyludzkich doskonale opowiada, dajmy na to: „33 sceny z życia”, czy „Import – Eksport”). Dlaczego?

Doświadczeniem kluczowym dla Europy jest Szoah. Moment, w którym te wszystkie wartości, o których Europejczycy mówili, którym hołdowali, które opisywali w wielotomowych dziełach, okazały się puste. Bo „nie zabijaj” przestało być zakazem a religia wcale nie ochroniła przed zezwierzęceniem. Więcej, pozwoliła na to, by biedny chrześcijanin bezradnie patrzył na getto. (Oczywiście, jest to generalizacja: wielu uratowano narażając życie, jednak wielu nikt nie ratował a Kościół jako hierarchiczna struktura nie zdał egzaminu, o czym zaświadczyć może każdy biograf Ante Pavelicia.) Może to tylko kwestia pomijanego w katechizmach grzechu głównego: hipokryzji. Dopiero w kontekście Szoah, rozumiem Vaticanum II: jako odejście od wizji moralności wyjałowionej z miłości. Jako odejście od przekonania o pewności swojej własnej doskonałości, na rzecz spotkania z drugim człowiekiem, a przez to: z Bogiem. Wreszcie, jako odejście od wizji Kościoła na ziemi triumfującego na rzecz wizji Kościoła na ziemi miłującego.

Dlaczego to piszę? Z jednej strony irytują mnie głosy, które wołają o władzę dla Kościoła, które moralność chcą wprowadzać siłą lub ustawą, które pełne są tej hipokryzji, która drzazgi widzi w cudzych oczach (a wiele jest takich głosów w kraju nad Wisłą). Z drugiej, zewsząd (a w wirtualnej rzeczywistości „zewsząd” to gazeta, onet, o2, interia i wp) wlewa się wizja chrześcijaństwa jako wroga wolności, wizja namawiająca ludzi do ulegania tej iluzji, której ulegli już kiedyś mieszkańcy miasta na literkę B., iluzji nieograniczonej wolności, która w gruncie rzeczy jest nie tyle niechrześcijańska, co nieludzka (i nie twierdzę, że tu, w Polsce, powodzenie tej wizji, nie wynika z problemów Kościoła, który – pogrążony w swojej własnej iluzji „rządu dusz” – zaniedbał duszpasterstwa, zaniedbał dialogu, zaniedbał miłości. Wcale się nie dziwię tym ludziom, którzy stojąc wobec wyboru: (rzekoma) wolność czy katecheta lub (rzekoma) wolność czy proboszcz, wybiorą iluzoryczną wolność.)

(Przepraszam, drogie Czytelniczki i drodzy Czytelnicy za tę przydługą i nieinteresującą wypowiedź.)

1 Comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s