Dehnel: nowiutki, zieloniutki i już przeczytany

Nie jest to wybitna książka, ale daje ogromną przyjemność. Dawka autoironii, satyra na Wa, jej nuworyszów („panienek z Małkini, które zostały w Wa szefowymi marketingu”), celebrytów i trendseterów. Napisana w stylu rokokowym (po przerobieniu na operę, dominowałyby w niej soprany koloraturowe), soczystym a eleganckim, przyjemnym dla umysłu czytelnika.

(Tylko wzbudza we mnie smutek. Bo ja ani talentu, coby ładnie pisać, nie mam, ani szefem marketingu nawet nie jestem. Ot, w Wa żywot prosty prowadzę, na marginesie życia kulturalno-ideowo-rozrywkowego.
Taki pospolity. A ja pospolitości nie znoszę.)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s