Podróż zimowa. Sto bajek

Gdybyśmy tak zaraz po starcie na miazgę albo też rozpryskali się nad borem na tysiąc jeden kawałków (skulony w fotelu zawsze o tym myślę), w moich uszach brzmiałby Brzechwa

Salieri

Bądźcie pozdrowione miernoty tego świata, błogosławię was!