Autora bloga kino bez pięciu smaków

Niepokojące kino familijne – tak bym to określił, pominąwszy własne przytępienie zmysłów węchu, słuchu i wzroku.

Ze zmysłem smaku też mam problem, a tu kino wietnamskie: co najmniej trzydzieści procent scen dotyczyło jedzenia. Po tym wszystkim, dzisiaj idziemy do „Co tu”.

(Z „Nie bój się, Bi” pozostaje scena „romantycznego” spaceru po falochronie.)

(3,5/3,5)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s