Cztery czarne, jedno biuro, wszystko w bagnie

Wiem, wiem, powinienem dokończyć (a może nawet zacząć?) Arendt spod lampki, z paczki z Krakowa. Zamiast preferować lekturę poważną, ja jednak podczytuję pożyczone „W bagnie” Arnaldura Indriðasona.

Kryminał napisany bardzo user-friendly językiem, niesnujący filozoficznych rozważań, za to wciągający bardzo (ukłony chyba też dla tłumacza, bo nie zauważam nawet – w zaczytaniu – że już Foksal.) Niektóre frazy tak wdzięczne, że bym chętnie poprzepisywał.

Odebrałem wczoraj nieco literatury faktu (sztuk cztery) oraz jedną poezję. Padał deszcz na Muranowie, one tak pięknie drukiem kusząco, a tu nawet nie da się zajrzeć. Zapach tylko:

pokusa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s