Antyszambra

Wejść. Tam ona blond-trwalona biurkobaba, babobiurko. Nie oderwiesz. (Zrozumiał, że to żeńska odmiana sekretarzyka). Tam, wieszak. W lewym – rentgen, w prawym – rezonans. Zza lian się wyłania, zza paproci tak wiekowych, że drzewiastych. Tam, krzesło, zaczekać. Stopy stepują: jednak nie przyrosła.

(Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że jest na wyposażeniu urzędu.)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s