Raport z lektur w dniach nieistniejących

(Soboty mogłoby nie być, niedzieli do południa właściwie też. Jedynymi wydarzeniami, które wyrywały mnie z letargu było odnalezienie płyt „Piwnicy pod Baranami”, kilkukrotne odsłuchanie piosenki o Placu Na Groblach, a także dwa tomy reportaży, tych świeżutkich, z wydawnictwa Czarne).

Czytając „Bóg zapłać” Tochmana (w sobotę) przypominałem sobie te same teksty w „Magazynie”, a potem „Dużym Formacie”: Niesamowicie emocjonalne, momentami doprowadzające do łez, a jednocześnie precyzyjnie opowiadające o dramacie.

Szczygieł i jego „Gottland” (niedzielne przedpołudnie) poruszają w zupełnie inny sposób. Przerażający jest w nim obraz państwa stanu wyjątkowego, oplątanego siecią kłamstw, zaplątujących ludzkie losy w niedające się rozplątać węzły. Niesamowity jest też heroizm tych, którzy mieli odwagę płacić za wewnętrzną wolność (ostatnio zresztą już tu pisałem, że uwielbiam Havla.)

Od razu (w niedzielne popołudnie) pomyślałem, że czeski, chłodny, graniczący z naiwnością, racjonalizm jest całkowitym zaprzeczeniem zupełnego irracjonalizmu Polaków.

(A poza tym, mam wrażenie, że pisanie sprawia mi coraz więcej trudności. Chropawe to, że ech.)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s