Wysiadać na Bełdan to prawie jak wracać do dzieciństwa.
Tag: ja
Dziennik z podróży służbowej (5)
Popołudnie, w którym po raz pierwszy przybył do Anglii, było chłodne i wietrzne.
Dziennik z Niziny na jednej z planet
Jest siedem planet, trzy nadają się do życia. Na naszej mieszkamy my i Dziecko.
Dziennik w podróży służbowej (4)
Boże, dlaczego nie mam szuflady?
Dziennik. Żółty
Ta słoneczna rzeka to albo Styks albo Lete, a ów mężczyzna zrozumiał już dokąd płynie
Dziennik, który okazał się przypisem do „Starożytnych kultów misteryjnych”
Opatrzność zdecydowała się dofinansować koledze fotowoltaikę.
Dziennik. O kompromisach z kurierami
Niezwykle spokojnego autora bloga są z równowagi zdolni wyprowadzić jedynie narodowcy i kurierzy.
Dziennik-sennik (15)
Zwiedziłem kościół iluminatów.
Dziennik. Monter
Cóż można zrobić innego jak nie zaprosić montera, co światłowody połączy, pudełeczko z sygnałem postawi i pozwoli autorowi bloga pogrążać się w swoim nałogu?
Dziennik. Glukoza
Kto by nie chciał sobie o dziesiątej wieczorem podnieść poziomu glukozy?
Dziennik. Szczęśliwe zakończenia
Brakuje mi w styczniowej lekturze własnych starych dzienników jakiegoś finału.
Dziennik. Na śniegu
Bardzo ważne, żeby w porę komuś się zwierzyć, opowiedzieć, gdzie żyłeś, o czym myślałeś, co się w twoim życiu działo, kogo straciłeś, kogo poznałeś. Jeśli to ci się nie uda, wszystko pójdzie na marne.
Dziennik. Pamięć zimy
Jak opowiedzieć Dziecku o zimie bez tych obrazków? Jak opowiedzieć sobie?
Dziennik. Kolejne opowiastki
Dlaczego w książkach jest zawsze pełnia albo sierp?
Dziennik. Opowiastki z końca stycznia
W jaki sposób mam ćwiczyć łapczywość, skoro dzień traktuję jako ucieczkę od nocy?
Jerzy Pilch, Indyk beltsville. Opowiadania zebrane, Wyd. Literackie 2016
On perfekcyjnie to opisał, bo miał co opisywać.
Dziennik-sennik (14)
Całe szczęście niedaleko było już kojące gonitwę myśli Morze Śródziemne.
Dziennik. Esse
pochopne spojrzenia przedwcześnie rozbudzonych konfirmantek
Dziennik. Życie owadów
Są tak stare, że nie mają jeszcze skrzydeł – mówię, rozgniatając palcami nieostrożnego rybika.
Dziennik. Smutek i radość sushi
Najsmutniejsze miejsce w mieście pisałem, czemu nie grają tam „Ostatniej niedzieli”?
Dziennik. Czterdziesty piąty
Ten obraz pokazuje przeciwieństwo zimowego wieczoru takiego jak dziś, za to pasuje do łapczywie.
Dziennik. O niebezpieczeństwie wypatrywania gili
Zobaczyłem siłą wyobraźni gile.
Dziennik. Łapczywość
Człowiek obraca się ku autobiograficznej przeszłości wtedy, gdy życie bieżące jest zamknięte i nieprzetwarzalne – przeciw temu łapczywość.
Dziennik nad dziennikami (9)
W Lublinie to nawet zimy są prawdziwsze.
Dziennik. Opowiastki o rodzinie i przyjaciołach
Przyglądam się ludziom w padającym śniegu. Oni się odwracają i patrzą na mnie.
Dzienniki późniejsze. O szczęściu i nieszczęściu
Usiłowałem znaleźć w swoich zdjęciach jakiś widoczek jako ilustrację. Nie ma. Fotografowałem wyłącznie ludzi.
Dzienniki 1998-1999. Oddalanie
Przedtem nie wymyśliłby bezsennej Brabancji.
Dzienniki 1997-1998. Coś, co można wydać
Tego człowieka, bohatera, już dobrze znam.
Dziennik. Opowiastki z początku stycznia
Doszliśmy do takiego momentu, że najzdrowsze w naszym domu jest Dziecko.
Dzienniki 1996-1997. Syndrom lubelski
W końcu w sierpniu, udaje mu się przytulić do cudzego, ciepłego swetra.
Dzienniki 1995-1996. Metamorfozy
Impresja. Wschód słońca nad Wrotkowem, czyli inaczej widok z przystanku o 6.52.
Dzienniki 1994-1995. Łatwość zapominania
– Pisałeś dzienniki, żeby je upublicznić?
– Tak, to miała być wielka literatura a ja miałem być sławny.
Dziennik. Opowiastki o schyłku i początku
To, co będziemy robić w Sylwestra? – pytam (ibuprom). – Jak to co? Udawać, że się dobrze bawimy – A. (apap) naciąga kołdrę.
Dziennik. Środa, koniec grudnia
Wierzę, że zapis to jedynie zapis. Wierzę, że nie składa się on z wody, ale z rzędów zer i jedynek.
Dziennik. Dwie kobiety i pewien mężczyzna
Ilekroć jechaliśmy do Lu., doznawałem wyżynnych olśnień, ilekroć wracaliśmy, napotykała nas jakaś katastrofa: monstrualny korek, karmienie Dziecka w McDonaldzie na Zakręcie, wirujący na jezdni kot albo – jak dzisiaj – orkan.
Dziennik. 13 świątecznych opowiastek
Pozbawić autora bloga sieci przecież to nieludzkie, ale się zdarzyło. Przyszedł esemes, że pakiet się skończył, chociaż wydawał się nieskończony (więc jednak ma granice nieskończony c.b.d.u.)
Dziennik. Odyseja
Dzięki M. i J. pilnie studiuję mapy Śródziemnomorza, na których ktoś wykreślał żeglugę do Itaki.
Dziennik. Pomysł na scenariusz
Wszystko było nie tak: Polska, pogoda, katar.
Dziennik. VHS
Mapa jest podstawowym narzędziem pamięci: ta ławka, ten przystanek, ten trawnik, to drzewo.
Dziennik. O tym jak wniosłem kaszkę do sejmu
Robi się smutno od tej kaszki.
Dziennik. O czytaniu pod przychodnią
Siódma. Czterech mężczyzn stoi pod przychodnią. O czym myślą?
Dziennik. Trzecia Adwentu
Być jak tangens i cotangens, to przecież już w nieskończoność osobno.
Dziennik. O czytaniu na Placu Wilsona
Ku..a, na pasach książkę czyta
Dziennik. Autor bloga obserwuje upadek ZSRR
Łapaliśmy jakąś polską rozgłośnię, może Wolną Europę, chyba jeszcze była, w której powiedzieli za to o spotkaniu w puszczy i rozwiązaniu Związku Radzieckiego.
Dziennik. Droga do przedszkola
Nie ma już takich zim. Zlodowacenie sięga krawężnika i wózek tyr tyr tyr.
Dziennik. Mikołaje
Jak byłem mały Mikołaj wciąż jeszcze był biskupem
Dziennik. Druga Adwentu
Na ziemskich niwach próżno szukać rosy.
Dziennik. Mit Syzyfa
zastanówcie się – w sobotni poranek – nad zmywaniem
Dziennik. Pierwsza Adwentu
Szkoda, że śpi, bo zobaczyłoby pierwszy naprawdę śnieg
Dziennik. Najbardziej romantyczny wpis na blogu
Do ikei ciągnął się korowód
