Dziennik. O czytaniu pod przychodnią

 

Siódma. Czterech mężczyzn stoi pod przychodnią. O czym myślą? Ten, na którym się chwilowo skupimy, zapomniał rękawiczek. Palce marzną, gdy przekłada strony.

Pisać o niczym nie jest tak łatwo. Mimo to piszemy (…) żywiąc przy tym różne szaleńcze nadzieje. Żeby zrekompensować sobie to, co utraciliśmy, odnaleźć jakiś okruch prywatnego objawienia. To nałóg, jak gra na jednorękich bandytach albo golf (Patti Smith, Pociąg linii M, s. 9).

Jakiś nieznajomy ptak śpiewa w krzakach przy przychodni. Chrzęszczą otwierane drzwi. Nie ma już tej ważnej księgarni w Lu., tej po schodach, tego nadmiaru książek; to były inne czasy, tamte, coś, co pozostaje zapisem wspomnień, tym, co utraciliśmy. Nie ma już księgarni w Lu., jest teraz przychodnia dziecięca w Wa.

Numerek czwarty (12.12.2016).

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s