Dzienniki 1998-1999. Oddalanie

 

Pamięci W., jednej z głównych postaci tych dzienników

 

Zeszyt 18, czerwiec – wrzesień. Więc najpierw liryczna księga tęsknoty. Potem przedmieścia Paryża, zadymiony pub, wpatrywanie się w startujące samoloty i koniec. Da się określić daty. Dopiero teraz zaczynam się zastanawiać, czemu tak się stało. Miłość naprawdę jest złudna – zapisał wtedy po prostu.

Ale to już nie jest naiwna pisanina, to świadomy siebie bohater. Po J. wszystko jest już inaczej. Nawet język doznał przemiany. Przedtem nie wymyśliłby bezsennej Brabancji.

Niektóre wątki, które pojawiają się tutaj, wciąż będą powracać. Pytanie o dom, ojczyznę: wtedy odpowiada, że to duży pokój w R., tam jest środek świata.

Na fotografiach są ludzie, nie miejsca. Chce ich przechować tak jak w dzienniku. Tutaj ma całe zeszyty, czuje, że mu się nie udaje, tam jedynie trzydzieści sześć klatek: po latach zrozumie, że to niemożliwe.

Zeszyt 19, wrzesień – grudzień. Bohater zapisuje: pustkę wypełniam Bogiem. Ale Deus ex machina: jesień i zima należy do Marzeny, tej z czwartego zeszytu. Ten zeszyt mógłby mieć podtytuł „Wielkie nadzieje”.

O zapominaniu ciąg dalszy: wykreślam Kaśkę L., bo nic do niej już teraz nie czuję i nie jest dla mnie kimś wielkim (po trzech latach).

O pamiętaniu: śnieg po kolana i wieś w dolinie rzeki (11 grudnia, do tej daty sięga mój sentyment dla Wyżyny).

Ostatnie zdanie: nadmierne przywiązanie do osób gubi ludzi.

Zeszyt 20, grudzień – kwiecień. Proponowany podtytuł „Długie rozstawanie”: historia miłosna powinna się skończyć, ale bohater bezustannie ją resuscytuje. Męczą się oboje. Dziennik rwie się.

Jednocześnie bohater, tak wpatrzony we własne uczucia (Pusta aula, ja sam ze szczotką, zmiatający resztkę baloników. Przy pianinie K. – para J. grający coś chyba smutnego. I wtedy recytowałem „Piotra Płaksina”), nie zauważa cudzych. Łowiąc chimery (nieprzypadkowo, „Tren Fortynbrasa” staje się mottem bohatera), ignoruje czyjeś zmyślone miłości. Dopiero egzegeza tekstu dokonywana teraz przez autora bloga pozwala dostrzec słowa i znaki: inne scenariusze.

Znowu jedzie do Warszawy, ale się waha: brudne, ohydne metropolis. Szare, pełne monumentalnych gmachów (…) pełne osób mówiących giętkim językiem i noszących głowę wysoko, powyżej budynków.

O zapominaniu nadal: za kilka lat będziemy sobie obcy. Pewnie, że najpierw to jeszcze kartki, potem już tylko zaproszenia na ślub, a w końcu koniec (od idealizmu do realizmu w jeden rok).

Zeszyt 21, kwiecień – czerwiec – listopad. Posiadam przynależną bóstwom potrzebę adoracji zapisuje bohater. Pisze teraz drobnym pismem, coraz częściej równoważnikami zdań, cytatami jakby z bloga.

O zapominaniu (wzbudza znów lęk teraźniejszy): Kiedyś nie uwierzyłbym tym, którzy mówili, że to się szybko urywa. Najlepsi przyjaciele nagle znikają. A teraz w to wierzę, bo jakby ziemia się rozstąpiła. Jesteśmy znowu dla siebie obcy. Te 4 lata już nie są ważne – minęły. Nasza radość i nasz strach nie warte nic. Nikt cię nie chce znać, bo jesteś tylko wspomnieniem.

Już wie, że wyjedzie. O 9.41 miał nastąpić koniec świata, tymczasem o 11.15 (jak napisano w awizo) listonosz przyniósł mi zawiadomienie o przyjęciu na Uniwersytet Warszawski. Wcześniej wspominał, że preferowałby ten koniec. Zresztą świat mu się wali we wrześniu, kiedy raz dwa, jednym telefonem, kończy się długie rozstawanie i zaczyna Stachura. Stachura prorok, Stachura pocieszyciel (będzie się jeszcze pojawiał na początku bloga).

Co porabia teraz J.? Co porabia Marzena? – zastanawiam się nad ostatnimi stronami. Boję się go pozostawiać samego w Warszawie: Szukam w barach mlecznych, księgarniach, bibliotekach, pracowniach internetowych, szatniach, supermarketach – czegoś. A znajduję tylko siebie.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s