Dziennik. Opowiastki z początku stycznia

Zmiany (po raz drugi) 

Drugiego dnia nowego roku zostałem w domu. Za oknem śnieg, sikorki przylatywały jak do lidla. Czekałem na te noworoczne zmiany, baranie skoki, ale nie dostrzegałem żadnych. Cóż było robić, zmieniłem pościel (02.01.2017).

Czekolada

A. wróciła do domu z Dzieckiem w rozpaczy (A. w rozpaczy, Dziecko z entuzjazmem). Zgubiłam czekoladę – zawołała, a w mróz nie miała siły wracać. Usiłowałem odwrócić jej uwagę mirabelkową bezą, ale gdzie tam. Ciągle powtarza o tej czekoladzie, nawet przez sen (03.01.2017).

Czerwony Kapturek

Doszliśmy do takiego momentu, że najzdrowsze w naszym domu jest Dziecko. Zważywszy na to, że już chodzi, planowaliśmy nawet wysłać je z koszyczkiem do samu i apteki, ale A. nie mogła odnaleźć czerwonej czapeczki. Zresztą – mówię do A. – póki bohaterski myśliweczek Szyszko nie odstrzeli wszelkiej zwierzyny i nie wytnie ostatniego pieńka, póty wilki grasują po Bielanach, Dziecka nie puścimy (04.01.2017).

O smogu (po raz pierwszy)

Myślę sobie rano: do tego komina na Wrotkowie, tego z obrazka, kontrapunktem jest komin Żerania, ale tak mało poezji widzę dzisiaj w elektrociepłowniach (05.01.2017).

Krajobraz zimowy

Z trzema królami przyszedł mróz. Siedziałem coraz głębiej w dziennikach z Lublina. I już wiedziałem, że przed globalnym ociepleniem, to były zimy, ze śniegiem na Boże Narodzenie i z minus dwadzieścia przed Nowym Rokiem. Trolejbusy ginęły w śnieżycach (06.01.2017). 

Opowiastka katastroficzna

Dobrze, że szybko kupuję, bo w lidlu spadł z sufitu wodospad i kazali do kas, a ja już zdążyłem te trzy kilo pomarańczy i policzki wołowe wrzucić do koszyka, opowiadam A. spełnioną katastrofę (07.01.2017).

O smogu (po raz drugi)

Smog chwycił mnie za włosy, opowiada A., powróciwszy z Arkadii, muszę je teraz umyć. Przyglądam się pociągającemu krajobrazowi z szarawą mgiełką i znów pozostaje mi podglądać sikorki (08.01.2017).

O smogu (po raz trzeci)

Okazało się, że smog nie jest apolityczny. Przypuszczenie, że policja rozstawiła barierki dookoła pałacu, żeby jego lokatora chronić przed smogiem również okazało się nietrafione. Smog – dowiedziałem się dzisiaj – to problem lewaków. Prawowierni pełnymi płucami wdychają Boga-honor-ojczyznę w aerozolu. Rozmawiać z nimi o smogu nie sposób, podobnie jak o globalnym ociepleniu lub kulistości Ziemi (09.01.2017).


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s