
Yehuda Koren, Eilat Negev, Femme fatale. Życie i tragiczna śmierć Assii Wevill, rywalki Sylvii Plath, tłum. Katarzyna Stasiuk, Videograf II 2008
Zanim nazwałaś śmierć jak misia / Lub krokodylka: przyszła dzisiaj
Zabrać twą mamę w środku nocy. / Lecz zapłakałaś jej: „Pomocy!
Nie chcę byś sama odchodziła!” / Więc z sobą cię wzięła, przytuliła.
(Richard Murphy, „Kołysanka”, tłum. własne, inaczej na s. 272)
Kolejna książka zamiast posłowia do PIW-owskiego Hughesa. W 2006 roku, blisko czterdzieści lat po jej śmierci, dwójka izraelskich autorów zajęło się odtworzeniem życiorysu Assii Wevill skrzętnie i bezceremonialnie wymazanego przez jej kochanka i ojca jej córki, naszego dobrego znajomego, Teda Hughesa.
W 2006 roku świat jeszcze przyjmował za pewnik, że wielcy biali mężczyźni mają więcej praw, a już atakowanie szanowanych artystów czy poetów jest wyjątkowym skandalem. Wyobraźmy sobie, że nie chodzi o Hughesa a o jego kolegę, Zbigniewa Herberta (to tom jego wierszy czyta Assia przed swoją śmiercią): bylibyśmy wstrząśnieci i oburzeni na oskarżycieli.
Toteż Koren i Negev są ostrożni, miarkują słowa, chociaż od początku opisu relacji Plath – Hughes – Wevill staje się jasne, że to on rozgrywa obie kobiety, manipuluje nimi i zupełnie nie dba o ich odczucia. Zresztą z premedytacją to Assię uczyni winną śmierci Sylvii.
Kartka z drugim tygodniem września w tajemniczy sposób zniknęła ze ściennego kalendarza Plath (…) Plath napisała na niej obraźliwe słowa po tym, jak została porzucona w Irlandii (s. 144).
W tym wszystkim wyczuwa się zmowę mężczyzn: poeci i krytycy otaczają Hughesa warstwą ochronną, w razie potrzeby okłamują jego żonę i kochanki, a po śmierci kolejno Sylvii i Assii wspierają narrację Teda o obu. To właśnie ten tłum, który ustanawia poetów.
Assia może wydawać się antypatyczna, próżna i niewdzięczna. Spośród w miarę bliskich mi osób, znam jedną o podobnym charakterze i nie jest to postać, z którą można wytrzymać dłużej niż dzień, dwa. Życiowe wybory Assii także bywają zdumiewające, tak jak i jej sen w łóżku Sylvii na Fitzroy Road paręnaście dni po jedenastym lutego. Czasem wydaje się, że nie ma uczuć. O wiele bardziej nie ma ich jednak Ted.
Ale w pewnym momencie Assia Wevill zaczyna wzbudzać współczucie. Dla czytelnika staje się jasne, że ona, pragnąca wciąż miłości, staje się ofiarą człowieka bezdusznego i zapatrzonego wyłącznie w siebie. Im bliżej tego ostatniego gestu Assii Wevill, tym bardziej na usta cisną się niewybredne epitety na określenie Hughesa. Hipokryzja, którą okazuje po śmierci jej i Shury, powoduje, że w sto szesnaście szepcę Ty, sku.wielu!
Naprawdę kochał tylko siebie.
Jest jeszcze Shura. Nigdy nie napisał o niej „moja córka”. A ona, smutna dziewczynka ze zdjęcia, wzrusza mnie chyba najbardziej. Tłumaczę na nowo „Kołysankę”, chciałbym, żeby było w niej ciepło.
Assia i Shura umierają dokładnie w dniu moich urodzin, jedenaście lat przed nimi.
To, co zaczęli swoją książką Koren i Negev, dokańcza dopiero autorka „Kochając Sylvię Plath” Emily van Duyne. To ona oznaczy tablicą miejsce porzucenia przez Hughesa prochów swojej kochanki i córki. Na powrót nada im imiona.
– Mam nadzieję, że cierpiał zanim umarł – znowu szepcę w autobusie.
Po osiemnastu latach od wydania książka o Assii Wevill jest tańsza od swojej przesyłki.
