
Ted Hughes, Listy urodzinowe, tłum. Tomasz Kunz, Juliusz Pielichowski, PIW 2026
Za długo czciłem martwą Sylvię Plath, aby ze spokojem podejść, do tego, co T. H. pisze i jak pisze.
Biedny Tadzio na s. 59 wyznaje bowiem, że tablica ouija zapowiedziała Sylvii: Sława przyjdzie (…) a kiedy przyjdzie, / Zapłacisz za nią szczęściem, / Mężem i własnym życiem. Zwróćcie uwagę na kolejność ważności. Tadzio, czyli mąż, ważniejszy niż życie.
Tadzio, bidulek, OFIARA przemocy domowej (na co się skarży lirycznie w wierszu „Minotaur”), prawie umierający na serce („Lokator”), wdowiec, czule opiekujący się sierotami („Życie po śmierci”).
W dodatku nad związkiem z Sylvią widmowo unosi się Tatuś, czyli, jak się domyślamy, Otto Plath. W ten sposób podmiot liryczny określa eufemistycznie tę część charakteru żony, której nie znosi. Wprowadzenie drugiego mężczyzny pozwala Tadziowi podjąć rywalizację. Prosty chwyt w kłótniach (sami go stosujemy).
Czy błękitny klejnot, który utraciła (ostatni wers tomu, mocne uderzenie klawisza) nie nazywał się Tadzio?
A więc zupełnie nie jest prawdziwe zdanie z posłowia: dziś, gdy emocje towarzyszące premierze książki straciły na znaczeniu (s. 210). W epoce wymazywania, ja, stanowczy przeciwnik tegoż, uważam, że sku.wysyństwo należy określać sku.wysyństwem.
W tej epoce nieporozumieniem jest brak krytycznego posłowia (PIW na takie stać!), które opowiedziałoby jak to z autorem „Listów urodzinowych” było, nie tylko że wielkim poetą był.
Opowiedziałoby jak Ted dręczył fizycznie i psychicznie Sylvię, doprowadzając ją w końcu do samobójstwa.
I jak Ted zniszczył dzienniki Sylvii z ostatniego roku, żeby wymazać wszelkie podejrzenia, co do swojej osoby.
I ocenzurował wiersze (bo zresztą był zazdrosny o jej talent, a w wierszu „Bóg” sugeruje, że pisała dzięki niemu).
Opowiedziałoby też (doskonale o tym w „Dzienniku Literackim” pisze Katarzyna Georgiev), co Ted zrobił Assii Wevill. Jak ją i ich wspólną córkę, Shurę, całkiem dosłownie, wymazał, zniszczył i rozsypał w niepamięć.
Bo, drodzy redaktorzy z PIW, tak empatyczni wobec Tadzia, bycie wielkim poetą/ malarzem/ reżyserem/ muzykiem/ redaktorem (niepotrzebne skreślić) nie wyklucza możliwości bycia wielkim ch.jem.
Co ma miejsce własnie w tym przypadku.
