księgarnia 2/26

Halina Poświatowska, Kobierzyn, 1957, źródło: facebook.com/share/p/14dGLqMunYr/

Kalina Błażejowska, Uparte serce. Biografia Haliny Poświatowskiej, Wyd. Literackie 2025

I

Jest taka templatka do memów, która w wersji oryginalnej jest dialogiem: Mom, can we have sth ? No, there is sth at home. Trzeci obrazek zatutułowany At home stanowi puentę, ukazując domową wersję pożądanego przedmiotu, osoby czy wydarzenia.

Wiem, że zabrzmię infantylnie, ale chodzi mi po głowie ten mem. Mom, can we have Sylvia Plath? Gdzie na trzecim obrazku at home widnieje jeden z portretów Haliny Poświatowskiej.

Łączy je wiele. Oprócz oczywistych podobieństw: pisania poezji oraz śmierci w wieku około Panajezusowym, także Smith College, wyróżniająca uroda (sukces wyjazdu Poświatowskiej na zabieg do Filadelfii wiele zawdzięcza przesyłanym potencjalnym darczyńcom zdjęciom uroczej poetki), skłonność do toksycznych relacji z mężczyznami, choroba determinująca wszystko inne, wreszcie: erotyzm istnienia (nie w znaczeniu li tylko seksualnym, ale odwołującym się do przedziwnego Erosa, rządzącego ludzką pożądliwością).

Przez wiele lat – na swoim byłym fejsbuku – czciłem Sylvię Plath, więc wiem o czym piszę.

II

Stanąć z potwornym lękiem twarzą w twarz bez pocieszających różańczyków, bez świętych obrazków i cudownych figurek (z Jasnogórskiej bez jasnogórskiej), już to czyni z Poświatowskiej heroinę.

Wbrew pozorom jawi się ona nie jako skazana na śmierć, ale jako fanatyczka życia.

III

Z Chorej, której ciało jest tylko przedmiotem, nad którym pochylają się ręce, strzykawki, stetoskopy, skalpele i litościwe spojrzenia, stać się Poetką: podmiotem lirycznym, świadomą własnej cielesności, kruchości, ale paradoksalnie też mocy.

IV

Trafnie zauważa Kalina Błażejowska, że udało się twórczość Poświatowskiej zaszufladkować jako kobiecą poezję miłosną a z niej samej uczynić nieszczęśliwą chorą dziewczynę, która pisze wiersze.

W Polsce ciało, zwłaszcza ciało kobiety, ma podlegać kontroli, mają o nim decydować uprawnieni, najczęściej starsi mężczyźni. Śmiałość Poświatowskiej szła temu na przekór, jakże musiało to irytować sześćdziesiąt lat temu.

Mogę się mylić, ale to właśnie pierwsze wydanie „Upartego serca” odświeżyło jej wizerunek, rozpoczęło renesans zainteresowania Poświatowską, już nie biedną pacjentką, ale wyjątkową, silną osobowością.

Czytana w zeszłym roku „Opowieść dla przyjaciela” była zaskoczeniem: okazała się książką zupełnie współczesną, doskonale zrozumiałą i dzisiaj.

V

W roku 2014 czytałem „Uparte serce”. Ona była odległa. Wszystko zapomniałem. Czytam teraz, nieświadomy, że drugi raz. Nie mogę się oderwać.

(Miałaby tyle lat, co babcia M., ale na zawsze jest młoda i piękna).

Dodaj komentarz