Do analizy dostałem wiersz „Akrobata” Szymborskiej. Nic nie wiem, ale mówię też o Sienkiewiczu („Sachem”?). Ci pilni z ósmych klas będą laureatami, ja pozostanę na razie tylko finalistą.
Tag: ja
Fragmenty. Rano kolejne
Byłby może kimś innym na innym archipelagu. Szczęśliwy z teczką ruszałby rano do pracy. Inaczej pisałby, śmiał się z innych żartów. Wszechświaty równoległe nie dla niego. Się jest tu.
Fragmenty. Popołudnie
To, że można wygrzebywać kurki spod szpinaku, będąc w pełni usatysfakcjonowanym towarzystwem, przekonywało go do zmian. I nawet nieważne, że Polska jest najważniejsza przy sąsiednim stoliku.
Fragmenty. Rano
Na rogu Nowego Światu dostał masło. Wręczano mu już różne artefakty (zaproszenia na pomiar tkanki, na maturę w jeden rok, jogurty zero procent), ale masła nigdy. Czy masło to dobra wróżba?
Podróż do Włoch. Opóźnienie
Pani w recepcji nie wie, kiedy po nas przyjadą. Wyglądamy autobusu przestępując z nogi na nogę. My Polacy z ziemi włoskiej na pokład.
Podróż do Włoch. Forli
My, jedyni cudzoziemcy, podziwiamy twarze aniołów.
Podróż do Włoch. Florencja
Pierwsze przerażające wrażenia z miasta (widzianego od dworca do hotelu): Florencja leży w Stanach Zjednoczonych. Jedz, módl się i kochaj.
Podróż do Włoch. Siena
Do Sieny wybraliśmy się w czwartek przez pomyłkę (rozkład uwzględniał przesiadki, a my nie).
Podróż do Włoch. Vademecum turysty
Turysta ustawia się w
kolejce. Kolejka wiedzie turystę pod rentgen, czy aby turysta nie
przemyca wody.
Podróż do Włoch. Bolonia
Bolonia nie budzi zachwytu. Jakiś złośliwy demiurg średniowieczne miasto oplótł trakcjami i wpuścił samochody. Męczy. Nawet cień pozostał tylko wymurowany.
Podróż do Włoch. Wstęp
Boję się, że wszystkiego nie zapamiętam, że mi się obrazy pomieszają i zapomną, że podróż rozmaże się i zniknie. Z lękiem nawet fotografuję. Kadry nie trzymają się mnie tym razem. Wszystko takie niepewne.
Myjnia
Na ławce czekający mężczyźni
chrząkają znacząco. Porównują swoje
samochody całe w pianie
Autor bloga i nieoczekiwany koniec zimy
Pływać przy dziennym świetle to prawie jak nago.
One million euro hotel. Pochwała orkiestry
Tym razem to nie był pogrzeb Jugosławii, ale resztek mojej w biuro wiary.
One million euro hotel
Walentyna włosy ma na blond farbowane.
Autoportret autora bloga na początku tygodnia pracy biurowej
(Nie mój cyrk, moje małpy. Znajdź różnice.)
Autoportret autora bloga po tygodniu pracy biurowej
(Cyrk niestety nasz polski a nie hiszpański.)
Pałac
W toalecie przyszło mi do głowy, że przewodnik po toaletach pałaców królewskich, książęcych i prezydenckich, tudzież dworu cesarskiego Japonii oraz komnat papieskich byłby bestsellerem.
W piątkowe popołudnia autor bloga odwiedza księgarnię
Jakie było moje zdziwienie wczorajszego popołudnia, gdy zorientowałem się nagle, że istnieją jeszcze księgarnie niewirtualne.
Arcyksięcia nam zabili, przy palmie
Występ bałkańskiej orkiestry dętej pod empikiem może być nie lada atrakcją, jeśli tylko przechodzisz, cykasz fotkę albo nudzi ci się na przystanku.
Autora bloga żale nad administracją (odc. 2)
Powrót jednak wydaje się czymś naturalnym. Wystarczy oderwać się od biurka.
Autora bloga żale nad administracją
Aaaby któregoś dnia
nie przyjść rano do pracy, żeby
nie zmarnować całego życia.
Fikcje
Lubię paradować ze świeżymi książkami
w torbie: czuję wtedy zazdrość rzeczy martwych.
Lękliwe
z poczuciem przeczucia
i z przeczuciem poczucia
Piosenka wieczorna
Kiedy wrócę nad ciepłą zupę z serc
będziemy sobie opowiadać bajki,
wszystkie z dobrym zakończeniem.
Wtorek, początek marca
kimś być innym niż się raz jest, raz nie jest?
Poniedziałek, koniec lutego
Żądasz empatii, zachowaj ją sam.
Cukiernicze
Śnieg przypomina wiórki kokosowe. Czyżby świat był bajaderką?
Łóżkowe
Obłożnie obłożeni prasą i książkami, wyciągamy się z A. w zielonej pościeli, sącząc herbatę z Marksa i Spencera na przemian z fervexem oraz visolvitem
Sobota, druga połowa lutego
Wycinek prywatnej historii. Kondukt zdąża w kierunku przeciwnym niż wtedy procesja. Magia Alkmeny.
Przyjazd w piątek
Pojawiają się wzgórza a na mnie nostalgia. Miasto pożera białe pola. Każdy widok jako suma wspomnień.
Na marginesie: autor bloga
Po przeczytaniu w jednej i drugiej gazecie wyników badań na temat czytelnictwa, poczułem się wyrzutkiem społeczeństwa.
Piosenka romantyczna
a ci, co twierdzą, że miłość to bujanie w obłokach,
niech spróbują najpierw doczyścić patelnię
c.d.
Boję się triumfalnego pochodu głodziów, stefanków i dzięgów,
Kościoła nierozumnego i w samozachwycie, brzydzącego się ilorazem inteligencji wyższym niż przeciętna. Boję się, bo uważam, że ten katolicyzm będzie katolicyzmem ostatniego pokolenia.
Piosenka o porcelanie
miłość to rozdzielona w cząstki mandarynka
To nie jest ten styl
W tej antyintelektualnej, dusznej atmosferze polskiego Kościoła był wyjątkiem, erudytą. Strata, której nie da się odżałować.
Był obywatelem Lu. niespotykanego formatu, potrafiącym myśleć ponad jałowymi przepychankami i religijnymi uniesieniami. Ostatnim Europejczykiem w Lu.
Martwa natura z grzejnikiem
rozliczani jesteśmy z przedmiotów
Notatki po wyjściu z kina, wczoraj
Nasza religijność pragnie namacalności, świętych obrazków, cudów i objawień, a oni byli wierni wobec Milczącego.
Korepetycje z Herberta (4)
Herbert już nie jest poczciwym, zachwyconym bedekerem. Holandię studiuje ze szczegółami, fachowo, okiem antropologa historii
Grzejnik a sprawa polska
W kącie pokoju, pod oknem z widokiem na wrony, stoi grzejnik z powyłamywanymi nogami. Grzejnik ten jest własnością państwa polskiego, elementem majątku narodowego, słowem: jest zainwentaryzowany.
Pochwała papeterii
„Edwarda Stachury opisy na gg”, „Czesława Miłosza maile do Jarosława Iwaszkiewicza”, „Wiadomości na facebooku od Marii Dąbrowskiej”. Ciarki.
Sobota, początek lutego
Taki dzień, kiedy Nick Cave pisze swe piosenki, a Elvis Presley tylko łyka proszki.
Nieprzyjazd w niedzielę
Autor bloga gdzieś w korytarzach stacji centralnej odczuł nagle swoje na mróz wystawione roztargnienie: wyjść na dworzec, po kogoś, na dzień przed przyjazdem.
Odyseja nr 28
Na Grochów mam ochotę, przed północą
W Ankarze też niedobrze
Klikamy. Jedno z pierwszych jej pytań: Jestem urzędniczką. Nie lubię swojej pracy, a czy Ty lubisz?
Kometa nad autorem bloga
w opad po śródstopie
Trylogia styczniowa. Kruki i wrony
Ta szara przy oplu, krew na dziobie. My ciągle powstania, zrywy, kamienie na szaniec, nam ciągle w twarz, pod wiatr, pod górkę do szkoły. Ona padlinożerna, lecz nie rusza swoich.
Zły wieczór
Powinienem zacząć prowadzić bloga kulinarnego
Doktor Freud i Pani De
„Miejcie nadzieję, nie tę lichą, marną…”
Przypływ, odpływ
Sto osiemdziesiąt karawelą
płynie do portu Chomiczówka
