W ręku trzyma siekierę i sznur
Kategoria: DZIENNIK
Dziennik. Pochwała fast foodu
siedział w oknie nad mcmuffinem z bekonem i lurowatą kawą, i cieszył się miastem
Dziennik. O znaczeniu mgły
Mgła nie była na tyle gęsta, aby urząd zniknął, niemniej niektórzy urzędnicy mogli się już nie odnajdywać
Dziennik. Przypadki z kronik parafialnych
Im bardziej rozwlekle mówi ksiądz, tym większe prawdopodobieństwo przedwczesnego wyjazdu z wózkiem
Dziennik. Przygoda na Wilanowie
Mają tam bardzo efektowne zachody słońca
Dziennik. Brak nadziei w sushi-barach
najsmutniejsze miejsce w całym mieście
Dziennik. Telefon i telewizor
dziecko zaczęło mówić
Dziennik. Wyjątkowo o Polsce
I tak długo wytrzymaliśmy z tym zegarkiem, to znaczy demokracją
Dziennik. Zmiana wchodzi po schodach
Ujęła nas. Pomyśleliśmy nawet, przez krótki momencik, że to Zmiana na lepsze
Dziennik. Początek grudnia
Pokazałem dziecku, ale nic nie powiedziało (może dlatego, że jeszcze nie mówi?)
Dziennik. Zmiana, dzień któryś
System wyczulony jest na ironię
Dziennik. Koniec listopada
Żeby jakieś wydarzenie: pierwszy śnieg, nowa gwiazda, choćby sprzeczka z A.
Dziennik. Wariacje na temat Jana Brzechwy
A teraz pokażemy państwu numer niemożliwy: usypianie dziecka
Dziennik. Popołudnie na Krakowskim Przedmieściu
Delikatna biała mgła oblepia latarnie, na których już zwisa Boże Narodzenie
Dziennik. Najgłębszy listopad
Kafka, nie kawka
Dziennik. Głębszy listopad
meteorologia chroni przed monotonią
Dziennik. Głęboki listopad
Nic nie zapisałem. Nic się nie wydarzyło.
Dziennik-sennik (7)
W poniedziałek czynne od 17 z powodu rozpaczy
Dziennik. O naśladowaniu Sylvii
od chęci pisania do poczucia, że szkoda na nie własnego i cudzego czasu
Dziennik. Edona
Jedno lub dwa zdania, które wypowiadasz lub wypisujesz a tam zmienia się wszystko
Dziennik. Zmiana, dzień drugi
W byciu urzędnikiem (podobnie chyba jak w byciu prostytutką, lecz skąd mogę to wiedzieć?), najgorsze jest to, że niektórych klientów się brzydzisz
Dziennik. Zmiana, dzień pierwszy
Nowy strzyżony
Dziennik. Konnica
nic nie widzę, bo szyby zaszły deszczem
Dziennik. Listopadowy napad tęsknoty za Południem
Pachniało makią, a teraz leje i płacze
Dziennik. Kroniki upadku, tom ostatni
Pan prezydent przemawia nad moim mintajem
Dziennik. Ciśnienie niskie
Taki się zrobił listopad rozpuszczalny
Dziennik. Varsovie avec Paris
Nie, to tylko martwe liście
Dziennik. Impresjoniści (2)
Jak pięknie jest, gdy nie słychać ludzi
Dziennik. Święty Mikołaj z wódką
Rozpłynął się w wieczorze z kolegą i wódką
Dziennik świątecznych spacerów
Wiel-ka-Pusz-cza-Ma-zo-wiec-ka!
Dziennik. Planowanie
Wyciągnęła z torebki opakowanie testu ciążowego
Dziennik. Przyspieszenie
Łapię się na tym, że szukam wskaźników realizacji projektu zamiast celebrować codzienność
Dziennik niedzielnych spacerów
Mille feuille zostało spakowane na wynos
Dziennik sobotnich spacerów
Kiedyś tu musiało być pięknie, jak były neony
Dziennik. O jesieni w mieście na literkę B
A może o tym, co jest w życiu ważne, dowiadujemy się dopiero potem?
Dziennik. Instrukcja przetrwania na stanowisku
„jeśli chcielibyśmy coś zrobić, musielibyśmy to robić”
Dziennik. Kroniki upadku, tom 4
Stygnie nam Zygmunt August, a może już gnije
Dziennik. Lęki autora bloga
Oni mówią, że ta śliczna mgła to jest smog
Dziennik. Czarna kawa, biała kawa
Ciemne słońce wisi nad Mickiewiczem
Dziennik. Vanitas
bilans ujemny
Dziennik. Święto przodków
Módlmy się za Kosmos i wszystko, co jest poza Kosmosem
Dziennik. Impresjoniści
Jeśli dotarłem do etapu liści, to może rzeczywiście nic ciekawego nie mam tutaj do przekazania
Dziennik. O spoglądaniu za siebie
Ja za to, trzydzieści pięć, nie sądziłem, że życie zwycięża śmierć poprzez zapomnienie.
Dziennik. Liście
nie możemy wyjść z zachwytu aż się za nami nie pojawią reflektory innego auta
Dziennik. Jak nie mówić dzieciom o jesieni?
W autobusie śmierdzi mokrym porankiem i pastą do zębów.
Dziennik nad dziennikami (8)
Tego ranka w autobusie jesienią zacząłem czytać „Dzienniki” Sylvii Plath
Dziennik. Wyborczy
Teraz będzie patriotyczne wzmożenie, rządy trumien, BHO, lecz przez ten jeden moment, kilka sekund, widziałem w tamtych oczach smutek i rezygnację. Nawet nie wiecie – po ośmiu latach w urzędzie – jakie to drogocenne uczucie.
Dziennik. Rozmowy przy grabieniu liści (2)
w kółko piszesz to samo
Dziennik. Rozmowy przy grabieniu liści
Uśpił go szelest – mówi A.
Dziennik. O namiętnościach
mało jest wydarzeń, które coś znaczą
