Dziennik. Impresjoniści (2)

 

Ogród Saski w porze, o której zwykle kończę pracę (obecnie to już dla mnie późno, a nie wyobrażacie sobie jak późno jest teraz o dwudziestej pierwszej). Dojrzały impresjonizm, ewentualnie Młoda Polska: w dyskretnym świetle, po zmierzchu, matki i ojcowie pchają po wilgotnych alejkach swoje wózki. 

Słucham, bo śpi: śpiewający ptasi krzew, krakanie na łysych gałęziach, terkot żółtego tramwaju na Osi Saskiej, podniecone chlebem kwakanie, szum fontanny prawie jak siklawa. Jak pięknie jest, gdy nie słychać ludzi (13.11.2015, szarlotka).

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s