O tym jak portale społecznościowe wpływają na wzrost grafomanii u autora bloga (27.12.2007)

Przeczesywanie przeszłości zawsze pasjonowało autora bloga. Podobnie zresztą jak rozważania nad czasem i przestrzenią. Z tego powodu narzędzie informatyczne, które otrzymał niedawno niezmiernie go ucieszyło. Zagłębić się w historię. Rozpoznawać ludzi, którzy byli ważni, a potem zniknęli. W fotografiach poszukiwać znajomych rysów twarzy, mimiki wypowiadanych ważnych słów. Nie do końca wierząc, że to już – i na zawsze – przeszłość. Dajmy na to R. Nierozerwalnie związany z miejscem, jakim była zakrystia i plebania pewnego brzydkiego kościoła w Lu – dziś zajmuje biuro trzydzieści pięć pięter pod autorem bloga. Albo K. – razem z autorem bloga jest na fotografii, gdy demonstrują na miasteczku akademickim przeciw łamaniu praw człowieka – pod nowym nazwiskiem mieszka gdzieś w Wa. Zresztą podobnie jak B. – autor bloga pamięta tanie wino na placu z baobabem w centrum miasta, tudzież na jednej z przełęczy w Beskidzie Niskim. (Wa jawi się autorowi bloga jako lewiatan, w którego anonimowym cielsku niknie wszelka przeszłość).

Jest na polach śnieg. Autor bloga właśnie wyrusza porannym pociągiem z Lu do Wa. Smutne myśli nękają jego zafrasowany umysł. Tak więc, naprawdę pozostają tylko na tych starych fotografiach. Innej możliwości nie ma. Nie ma więcej czasu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s