X. Sanatorium, gra w skojarzenia
Czy cierpiał z powodu braku zapachu pomarańcz? Akurat czytam, próbując opisać zapach sadu pomarańczowego, w którym spędziliśmy popołudnie.
X. Sanatorium, gra w skojarzenia
Czy cierpiał z powodu braku zapachu pomarańcz? Akurat czytam, próbując opisać zapach sadu pomarańczowego, w którym spędziliśmy popołudnie.
VI. Mity
Zeus, ceramiczny bóg-byk, porywa lekkomyślną, niewinną Europę.
I. Geografia
Inny najpierw jest zapach, inny niż Sycylii. Herbata pachnie kadzidłem.
Inna jest melodia dzwonów. Dzyń-dzyń-dzyń nie bim-bam-bom
(tym się różni zachód od wschodu, północ od południa).
Zapach żelazka. Wieczór przed odjazdem.
Nim samolot, zdążą się pokłócić parę razy,
pogodzić parę.
Ogrodnik mówi: dokonali państwo rzeczy zadziwiającej. Ten gatunek wierzby wydawał się nie do pokonania, odporny na każde warunki, przetrzymywał zimę. Nigdy mi nie padła
Kosy dzieliły chleb
„Marzę o Rzymie, glicyniach i takich rzeczach, a tutaj śnieg, wrony i Polska”
osamotnienie na betonowym tle terakot, krat balkonowych i aut
głos organisty z kazimierskiej fary
Norweski kot na Krakowskiej oblizuje się na widok naszych cieni.
W słońcu było tyle soku
Jerozolima musi być gdzieś koło haemu
Ciąża Scarlett Johansson
zły wyje za oknem i trzęsie drzewami
Nad pizzą żałoba po śmierci psa
Obserwują mnie obsesyjnie satelity.
Za drzwiami jakiś gość wręczał mu bukiet różyczek
Niepokój kaczek.
Śpiewające drzewo.
Siódma rano, Narew. Bug.
To byłby film o przypadku. O małości, która stała się wielkością, by potem na powrót stać się małością. To byłby dramat, nie z supermenami dla wycieczek szkolnych, ale ze zwyczajnymi ludźmi. Wielki film.
Osiadam na fotelu: urzędnicza plecha.
Wszyscy stamtąd cierpimy na pewien rodzaj choroby, nieuleczalnego smutku, pojawiającego się z nagła i bez przyczyny.
Tyle było dookoła piękna, że przymykał oczy na niedoskonałości
Wylewa się słońce na przybrudzony chodnik
Znowu o sobie. Ciągle o sobie. Zawsze o sobie.
Tupot zakonnic między parterem a amfiteatrem
What would Jarosław do?
Błoga jest ta niewiedza: co przed nami czyha
moje ślinianki, pies Pawłowa
A czy ty już wsparłeś/wsparłaś chiński przemysł miłosny?
koło schizofreniczne
dają rano kawę ewakuowanym, uchodźcom z urzędów, bo inaczej mokro i źle
Rzeczów
„Przestaliśmy stawiać sobie pytania”
wieczorem wyjeżdżam do Ameryki
trasa aka trasa aka
Nagłe pojawienie się mew/rybitw nad Nowym Światem.
Czy to możliwe, żebym przedstawił się w niej: nie lubię psów?
chodziłem do tej szkoły i absolutnie nic z tego czasu nie pamiętam
Bardzo dawno temu, ale nie słuchałem wtedy.
Ten wpis nie jest o polityce, ale o zdziwieniu
te zagubione sprzedawczynie, co już nie wiedzą czy mają sprzedawać książki czy podawać kawę
Krajobraz z białymi niedźwiedziami.
Zdobyć popularność, podszywając się pod blogi kulinarne
Białe pola wielkich równin. Stacja centralna, centralna magistrala. Pociąg ma opóźnienie siedemdziesiąt minut. Mróz jest szklany, las przezroczysty, dym koronkowy. Potem zamieć za Opocznem.
Kiedy uwolnią się z firmowych koszul w kolorze latte, firmowych uśmiechów i podrygów, wychodzą drobnym kroczkiem prosto w zimę
tak wygląda moja martwa wersja
ogród rozkwita na wiosnę
Obserwował wszystkich znad kurczaka o konsystencji śluzu
akurat na twoich butach musi rozpuszczać się zima
Cielę z dwoma głowami