Dziennik (29/01/14)

Nie da rady, podchodzą pod drzwi cukierni i wołają pączków (chociaż akurat lepsze są te naprzeciw katedry). Bezwstydnie podglądają urzędników jedzących pizzę w czasie krótkiej przerwy. W najgorszą zamieć kryją się za kioskiem, gdzie akurat łatwo się pośliznąć.

Krajobraz z białymi niedźwiedziami.

(Kiedyś już tak pisałem, wtedy o pingwinach.)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s