dziennik podróżny 11/22

Szósta podróż do Portugalii (III)

Druga litera B / Miasteczka / Druga mitologia / Ocean piąty

Druga litera B (Casais)

O siódmej, dwunastej, szóstej i dziewiątej zegar – po sygnale z Londynu – wygrywa melodię „Ave”.

Bernardeta Soubirous, dzieweczka, co szła po drzewo w las. Nic o niej nie wiem: niewiele mówiła o sobie, jak już to po okcytańsku. Uo petito damizelo – mała panienka – też nie była wylewna. Zaskakująco skromnie – pisze wikipedia (por. tutaj):

Objawienie pierwsze: milczy,
drugie – to samo,
trzecie – prosi, by przyjść znowu (jedno zdanie),
czwarte – milczy,
piąte – uczy modlitwy w sekrecie,
szóste – jedno zdanie,
siódme – znowu sekret (nikomu nie zdradza),
ósme – wezwanie,
dziewiąte – pokazuje źródełko,
dziesiąte, jedenaste, dwunaste – nic nie wiadomo,
trzynaste – każe budować kościół (jedno zdanie znowu),
czternaste – milczy i się śmieje (pytanie o imię),
piętnaste – uśmiecha się przez dwa tygodnie (milcząc),
szesnaste – przedstawia się wreszcie (Niepokalane Poczęcie),
siedemnaste – nie wiadomo (B. w ekstazie),
osiemnaste – milczy. Koniec.

Bernardeta idzie do zakonu, wyszywa ołtarzowe koronki. Nie ma jej wśród gości nowej wielkiej bazyliki. Milczy, modli się i umiera na gruźlicę kości. Przez pewien czas króluje na świętych obrazkach, ale za chwilę przegadają ją dzieciaki z Fatimy. Też mają tajemnice, ale więcej mówią.

Plany (Casais)

Myślę o sprzedaży osłów – mówi Antoni. Osły ciągle uciekają, nie to co kury. Będę też teraz – dodaje – hodował papryczkę piri-piri, taką odmianę, co trzeba do niej w rękawicach, bo inaczej parzy.

Ocean czwarty (Luz)

Zajechaliśmy do Luz, na plażę, the beach i zajęliśmy miejsce na skałach, the rocks. Ocean był w tym miejscu na tyle oswojony, że wszyscy jakby symultanicznie skakali po falach (the waves). Brodziliśmy więc w kolorach kąpielowych strojów. A potem chcieliśmy coś zjeść, ale były tylko fisze i czipsy w każdym barze, do tego litry taniej sangrii i premier league w co drugim pubie. Nie dla nas.

Kiedy opowiadam o Luz, wszyscy pytają o jedno. Tak, parkowaliśmy sto metrów od domu, z którego porwano biedną Maddie.

Miasteczka (Casais)

Pierwszy raz weszliśmy do miasteczka, w którym zawsze mieszkamy. Siwi bywalcy baru na chwilę zaniemówili. Mijaliśmy dawno zamkniętą szkołę i opustoszałe oczodoły domów. Pachniało tak jak powinno pachnieć w miastach na wybrzeżu: pieczonym sardynkami i morską solą.

Dwa domy były pełne. W pierwszym kwiatki, zabawki i kot świadczyły o życiu. Zaiste: orzechowa para szła za rękę z dwójką orzechowych dzieci. W drugim przyjęcie – różowe baloniki – napis głosił urodziny Kayli.

Kabowerdyjskie rytmy do późna konkurowały z elektronicznym dzwonem.

Miasta (Casais)

Po latach morowego powietrza chciałem do miast. Pomyślałem o Silves z opadającymi na biały mur kwiatami dżakarandy, albo o Lagos, ulica po ulicy schodzące na wybrzeże. Ale Dziecko wciąż chce tylko nad Ocean. Jakby mu mało było bezkresu.

Kiedyś – odgrażam się w myślach – przyjedziemy tylko do miast. Będziemy stali plecami do linii horyzontu.

Nad przepaścią po raz drugi (Pontal da Carrapateira)

Nad samym brzegiem Oceanu, gdzie urywa się ścieżka i wpada w dół w fale, leży powerbank. Jest południowy upał i powerbank się nagrzewa. Od niego kabel prowadzi do laptopa.

Nad samym brzegiem Oceanu, na drewnianym pomości ojciec z synem, dwaj Niemcy, co po części tłumaczy ich szaleństwo, oglądają transmisję Formuły jeden.

Druga mitologia (Monte Clerigo)

Daję słowo, że wybiegły spłoszone zza skalnego załomu. One trzy ciemnowłose: którąś miał wybrać Parys – na tiktoku albo snapchacie albo rolce insta. Poprawiały kostiumy, chowały się w ręcznikach – właśnie się zachmurzyło. Daję słowo, że piasek w tym miejscu był wciąż ciepły od ich stóp.

Ocean piąty (Monte Clerigo)

Ostatniej niedzieli sierpnia wszyscy Portugalczycy przybyli na plażę. – To miastowi – wyjaśnił Antoni. Na plażę – jeśli jest się Portugalczykiem – trzeba zabrać prowiant, parasol, łopatkę, piłkę, deskę, ciepłe ubrania (na wszelki wypadek) i nożyk.

Z tym nożykiem – pokazuje Antoni – należy na skalnych półkach w czasie odpływu wyszukiwać raciczek percebes. Ostatnio – dodaje – na innej plaży nazbieraliśmy ich dziewięć kilo. Rano, na obiad, na wieczór, ciągle owoce morza.

Do zachodu słońca dotrwa ich niewielu. Parking jest zupełnie pusty w tym różowym świetle. W kraju, który cały otwarty na morze, w zachodach nie ma wiele niezwykłości.

Ale – zaskakuje nas Antoni nazajutrz – piękny zachód słońca był wczoraj.

Ocean szósty (Amoreira)

Niedawno odpływ. Ta dziwna chropowata rzeźba w szczelinie. Takiej jeszcze nie widzieliśmy. Sięgają po nią mali chłopcy. Nie boją się. Odrywają jak kawałek rafy. Jest bladoróżowa, jaśniejsza niż ich dłonie:

świat rozgwiazd ma pięć kierunków. Zupełnie bez użytku są dla nich: północ, południe, wschód i zachód.

Sny (Twierdza Sagres)

Sny o potędze są ogromne. Jeśli oczami wyobraźni dobrze spojrzysz w dal z klifu, możesz dostrzec majaczącą Angolę albo i Brazylię. Przy bramie na kolumnie krzyż.

Ksiądz Moreira das Neves sprzed mikrofonu państwowego radia ogłasza wszem i wobec (jest rok 1938, pięć lat po kanonizacji Bernardety S.), że krzyż wystarczy, by powiedzieć czym jest Portugalia (tutaj). Zbliża się jubileusz (1140-1640-1940) mający podbudować jeszcze świeżą dyktaturę. Kościół jest po właściwej stronie. W całym Imperium rosną krzyże. Tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem kula ziemska (na przekór Tordesillas).

Podobne sny śnią się w zupełnie innych częściach kontynentu. Podobni księża przemawiają w radiu. Podobny Kościół jest po właściwej stronie jeszcze świeżej, jeszcze nie dyktatury. Nawet ktoś w samym środku twierdzy wydrapał to podobieństwo w piaskowcu j…ć ….

Odjazd (gdzieś)

Oni jadą do Malagi – informuje gości Antoni, pokazując na nas, jakbyśmy zaraz mieli załadować się na okręt do Makau. Goście patrzą na nas z niemałym podziwem. Przed nami czterysta pięćdziesiąt kilometrów – cała dawna domena kalifów.

Nie tylko my odjeżdżamy. Zanim wjedziemy na autostradę, napotykamy bocianie kortezy (bo tak chyba tutaj należy nazwać sejmik).

——————————————————-

Aneks: dzienniki z podróży do Portugalii

2017: pierwszy, drugi, trzeci;

2018: pół;

2019: jedyny;

2020: pierwszy, drugi, trzeci, czwarty;

2021: pierwszy, drugi, trzeci.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s